branża transport

Cenne informacje

Niedawno, w ramach doinformowywania uczniów na temat różnych zawodów i stanowisk pracy, jakie możemy w przyszłości wykonywać, mieliśmy w szkole krótką pogadankę wygłoszoną przez pracownika Urzędu Pracy w Kaliszu. Spotkanie zapowiadało się strasznie nudno, niemniej oznaczało, że przepadnie nam kilka lekcji, dlatego każdy chętnie wziął w nim udział.

O dziwo, spotkanie nie było wcale takie nudne, bo osoba prowadząca wykład, bardzo młoda dziewczyna, wiedziała jak zachęcić uczniów do uwagi i jak pozyskać ich zainteresowanie. Swoją pogadankę zaczęła od kilku żartów dotyczących różnych zawodów, na które każdy zareagował śmiechem. Później pytała nas co sądzimy na temat różnych zawodów i gdzie byśmy się widzieli. Dzięki temu spotkaniu dowiedziałem się, że jako osoba zainteresowana motoryzacją i samochodami będę mógł kiedyś podjąć pracę w branży transportowej lub logistycznej. Z czasem będę mógł nawet zostać kierownikiem działu transportu, kierownik ds. transportu Kalisz, odpowiadającym za realizację procesów transportowych z jednego miejsca do drugiego. Zawsze wydawało mi się, że czeka mnie jedynie praca w warsztacie samochodowym lub zawód kierowcy TIRa, a tu okazało się, że mogę robić coś zupełnie innego.

Dzięki mądremu wykładowi wiele moich kolegów i koleżanek, podobnie jak ja, dowiedziała się ciekawych i obiecujących rzeczy. Dodatkowo przepadła nam jeszcze znienawidzona historia, co tym bardziej poprawiło nasze humory.

przerwa w pracy

Czas na sen

Mniej więcej po połowie dnia pracy zawsze opada mnie pewnego rodzaju zmęczenie, którego nie da się zniwelować byle kawą czy napojem energetycznym. Nie wiem skąd to się u mnie wzięło, ale od jakiegoś czasu zawsze o godzinie 11.00 muszę udać się do swojego biura i posiedzieć przez chwilę ze wzrokiem utkwionym w oknie, by się nieco zrelaksować i nie myśleć o pracy zawodowej. Etyka zawodowa nie pozwala mi zwyczajnie zasnąć z głową opartą na biurku, dlatego musi mi wystarczyć siedzenie na fotelu i wpatrywanie w okno, które nierzadko kończy się opadającą głową i kilkoma minutami drzemki. O dziwo, te parę minut potrafią zdziałać prawdziwe cuda i na nowo postawić mnie na nogi. Niby jest to tylko kilkaset sekund, a działa na mnie jak dwie godziny dobrego snu na wygodnej, domowej kanapie.

Nie raz zdarzyło się, że mój błogi, krótkotrwały sen został przerwany przez jakiegoś pracownika działu transportu, którym zarządzam, kierownik ds. transportu Częstochowa. Na początku głupio mi było, że ktoś zobaczył mnie śpiącego, jednak z czasem przestałem się tym przejmować. Teraz już każdy wie, że o 11.15 jego kierownik udaje się na jakiś czas do swojego biura, gdzie zażywa odprężającego snu, po którym przez resztę dnia pracuje bardzo intensywnie i zadowalająco. Od czasu uświadomienia moich pracowników co też robię po 11.15 w swoim gabinecie, rzadko kiedy ktoś mi przeszkadza – zdarza się to jedynie w nagłych sytuacjach, których na szczęście nie ma zbyt wiele. Przez większą część miesiąca mogę więc odprężać się do woli, byle krócej niż 15 minut.

awans w dziale

Zasłużyłem na awans

Na jutrzejszej rozmowie kwalifikacyjnej na stanowisko kierownika działu transportu mam zamiar zaprezentować się z jak najlepszej strony i udowodnić prezesowi, że w całym dziale transportowym nie znajdzie lepszego kandydata ode mnie. Wiele moich osiągnięć i sukcesów świadczy na moją korzyść i ja te osiągnięcia mam zamiar dobrze zareklamować i podkreślić.

Od czterech lat pracuję w zawodzie specjalisty ds. transportu i jestem jednym z najdłużej zatrudnionych pracowników działu. Wziąłem udział we wszystkich szkoleniach i kursach, jakie były organizowane dla pracowników mojego działu, podczas gdy moi koledzy woleli się nie dokształcać. Zawsze uważałem, że wiedza i umiejętności są kluczem, który otwiera wiele drzwi, a gdy ktoś ten klucz wręczał mi za darmo, to nawet nie śniło mi się, by odmawiać.

Od niedawna byłem nieoficjalnym zastępcą byłego kierownika działu, kierownik ds. transportu Legnica. Pan Piotr ostatnimi czasy bardzo często nie przychodził do pracy (już chyba wtedy miał zamiar zrezygnować z posady), a podczas jego nieobecności to ja pełniłem funkcję kierownika. Można więc powiedzieć, że mam doświadczenie zawodowe w zarządzaniu zespołem, zwłaszcza zespołem istniejącym w naszej firmie. Myślę, że wziąwszy pod uwagę przedstawione przeze mnie argumenty naprawdę jestem najlepszym kandydatem z możliwych. Żaden inny pracownik działu nie zastępował nigdy kierownika i żaden nie jest tak zmotywowany by dostać ten awans jak ja. Zasłużyłem na nagrodę i tę nagrodę chcę otrzymać.

książki o tematyce transportu

Czas na relaks

Popołudnia są moim czasem relaksu, odpoczynku i spokoju, których nie lubię sobie komplikować czy przerywać jakimkolwiek trudnym zadaniem czy dodatkową pracą. Wystarczy mi, że przez osiem godzin dziennie muszę użerać się ze sprawami transportowymi, nad którymi muszę czuwać, jeśli chcę być uważany za dobrego kierownika transportu, kierownik ds. transportu Dąbrowa Górnicza.

Przez połowę dnia sprężam się i produkuję, by wszystko było zapięte na ostatni guzik, a klienci zadowoleni z usług naszej firmy, natomiast po godzinach pracy mogę odprężyć się w taki sposób, na jaki akurat najbardziej mam ochotę.

Moim ulubionym sposobem spędzania wolnego czasu jest czytanie książek. Nie ma dnia, żebym nie przeczytał przynajmniej jednej strony aktualnie czytanej powieści, a gdyby zdarzyło się, że nie mam czasu zajrzeć do książki, to przynajmniej puszczam sobie audiobooki w drodze do pracy.

Oprócz książek moją wielką pasją są seriale. Uwielbiam analizować przygody moich ulubionych bohaterów  i czekać na ich dalsze losy. Oczywiście serial to nie to samo, co książka, jednak pozwala choć na jakiś czas zapomnieć o tym, kim się jest, co się robi i jak bardzo nie lubi się swojej pracy. Bo ja swojej pracy nie lubię i chętnie zmieniłbym ją na coś innego. Trudno byłoby mi jednak znaleźć inne stanowisko pracy, które byłoby tak dobrze płatne jak to obecne.

posiłki w pracy

Drogie obiady

Nie wiem ile zarabia nasza pani kierownik ds. transportu Bytom, ale skoro codziennie catering przywozi jej do biura smakowicie wyglądający lunch to musi zarabiać bardzo dużo. Mnie nie stać by było, by dwa razy w tygodniu jadać sushi, za które trzeba zapłacić więcej niż 40 zł. Jedzenie w restauracjach to ogromne marnotrawstwo pieniędzy, które można by spożytkować na coś o wiele bardziej przydatnego i mniej ulotnego. Jeśli kierowniczka wydaje tygodniowo 200 zł na obiadki, to w ciągu miesiąca z jej konta ubywa prawie 1000 zł na jedzenie serwowane przez firmy cateringowe. 1000 zł to połowa mojej miesięcznej wypłaty, za którą ja utrzymuję się przez cały miesiąc i z której od czasu do czasu udaje mi się coś zaoszczędzić.

Moim zdaniem nie powinno się wydawać pieniędzy na niepotrzebne rzeczy. Jedzenie oczywiście jest potrzebne, jednak niepotrzebne są zestawy obiadowe za 40 zł. Ja do pracy codziennie zanoszę kilka kanapek, sałatkę i jakieś jabłko, za które płacę około 15 zł i uważam, że jest to wystarczająca ilość jedzenia za odpowiednią ilość pieniędzy.

W pracy jestem najedzona i nie narzekam na monotonię posiłków, bo każdego dnia przynoszę ze sobą do pracy coś innego. Jednego dnia mam kanapki z ciemnego pieczywa z pasztetem i ogórkiem, innego z szynką i serem, jeszcze innego z tuńczykiem, jajkiem lub czymś podobnym. Sałatki też biorę różne, tak samo jak owoce. Z taką różnorodnością artykułów spożywczych, jakie obecnie można dostać w polskich sklepach dobre, smaczne i zdrowe jedzenie jest naprawdę tanie. Wystarczy chcieć.

wybuch złości kierownika

Nieopanowana złość

Niezbyt często zdarza mi się na kogoś tak zdenerwować, żebym nie mógł zapanować nad własną reakcją i opanować się przed wybuchem nieopanowanego gniewu. Wszyscy, którzy mnie znają twierdzą, że jestem bardzo spokojnym człowiekiem, którego trudno wyprowadzić z równowagi i coś w tym chyba jest. Denerwuję się bardzo, bardzo rzadko, a wszystkie problemy i niesnaski lubię rozwiązywać za pomocą spokojnej rozmowy, a nie wrzasków, wyzwisk i szarpanin. Mimo, że praca kierownika działu transportu jest zajęciem bardzo stresującym, to nawet w nim udaje mi się zachować wewnętrzny spokój. Czasem zdarzają się sytuacje, które podnoszą mi ciśnienie krwi i sprawiają, że do organizmu wydzielana jest adrenalina, jednak nawet wtedy jestem opanowany na zewnątrz, a wrę tylko w środku.

Skoro już wytłumaczyłem Wam jak normalnie się zachowuję i jakie jest moje podejście do życia i pracy, kierownik ds. transportu Szczecin, na pewno zrozumiecie, że mój dzisiejszy wybuch i ogromna złość na jednego z pracowników były całkiem niespodziewanym wydarzeniem, które wszystkich wprawiło w zdumienie. Radek, mój najmłodszy specjalista od transportu otrzymał ode mnie ogromne wotum zaufania, które stopniowo wyczerpywał. Nikt wcześniej nigdy nie działał mi na nerwy tak bardzo, jak ten nieszczęsny chłopak, a akurat dziś zrobił coś tak głupiego, że po prostu nie wytrzymałem. Gdy wrzasnąłem na niego przy wszystkich nie zważałem na reakcję pozostałych pracowników działu i dopiero później, po przeanalizowaniu całej sytuacji, zrozumiałem dlaczego wszyscy patrzyli na mnie z przerażeniem. Po prostu nigdy wcześniej nie widzieli mnie w takim stanie i zrozumieli, że musiałem być ogromnie zdenerwowany. Od mojego wybuchu wszyscy pracownicy chodzą jak trusie i starają się mi schodzić z drogi. Chyba się mnie trochę boją i w sumie to dobrze, bo dzisiaj nie mam ochoty rozmawiać już z nikim.

Kierownik transportu na kolacji

Rodzinna tradycja

Co tydzień, w niedzielę na obiedzie spotyka się u moich dziadków cała rodzina. Choćby się paliło i waliło niedzielne spotkanie rodzinne musi się odbyć, bo jest najważniejszym wydarzeniem towarzyskim w ciągu całego tygodnia. Dobrze, że dziadkowie mają ogromny salon z dużym stołem, bo inaczej niektórzy musieliby jeść na kolanach lub posiłkować się jakimiś doraźnymi metodami spożywania obiadu.

W obiedzie uczestniczy zazwyczaj około 15 osób. Czasem zdarza się, że kogoś braknie, jednak są to sytuacje wyjątkowe, które nie mają miejsca zbyt często. Obiad u babci to świętość – świętość nawet większa niż niedzielna wizyta w Kościele.

Obserwując osoby zgromadzone przy niedzielnym obiedzie zauważyć można, że mimo wielkich rozbieżności w wykształceniu, charakterach i wieku poszczególnych członków rodziny, nasza familia jest wyjątkowo zgranym zespołem osób, który uwielbia przebywać w swoim towarzystwie. Przy stole toczone są ciągłe dysputy i przekomarzania, który każdy traktuje jak najlepszą rozrywkę. Szczególnie podobają mi się zażarte dyskusje prowadzone przez mojego ojca i wujka Tobiasza, który pracuje jako kierownik ds. transportu Tarnów. Obaj mężczyźni związani są z branżą transportową i co chwila coś w niej komentują lub próbują coś sobie udowodnić. Czasem zdarza im się nawet pokłócić, jak to między braćmi bywa, jednak już po chwili z powrotem ze sobą rozmawiają. Nasza rodzina nie potrafi się długo gniewać i to pewnie jest tajemnicą naszej zażyłości. To i babcine niedzielne obiady.

studia transport

Plany po studiach

Jako student trzeciego roku na Wydziale Transportu i Elektroniki Politechniki Radomskiej pewnie powinienem już się zastanawiać na temat drogi zawodowej, jaką mam zamiar obrać po skończeniu studiów. Wiele moich kolegów i koleżanek już teraz zaczęło zbierać doświadczenie zawodowe, które ma im pomóc w późniejszej walce o miejsce w radomskim rynku pracy, jednak ja wolę tę smutną powinność zostawić sobie na ostatni rok studiów. Nie chcę się jeszcze teraz denerwować tym, że po skończeniu studiów i obronie pracy magisterskiej przyjdzie mi ubiegać się o pracę i zapewne będę miał z tym niemały problem. Na razie jestem studentem, studenckie życie bardzo mi odpowiada i nie chcę z niego rezygnować. Oczywiście, mam świadomość, że praca bardzo zmieniłaby moją sytuację materialną i poprawiła perspektywy na przyszłość jednak nie jestem na tyle zdesperowany, by poświęcać swój wolny czas na rozwój zawodowy. Studia są bardzo wymagające, trzeba się na nie sporo uczyć, dlatego każda chwila relaksu jest dla mnie bezcenna.

Mój kuzyn jest kierownikiem ds. transportu w pewnej radomskiej firmie, kierownik ds. transportu Radom i nie ukrywam, że po skończeniu studiów liczę na jego wsparcie w poszukiwaniach. Nawet jeśli nie zatrudni mnie u siebie w dziale, to może komuś chociaż poleci moją osobę i tym samym zagwarantuje mi pracę. Skoro mam jakąś opcję na przyszłe życie zawodowe, to na razie wolę się nie kłopotać pracą i łączeniem obowiązków naukowych z obowiązkami zawodowymi. Na pracę przyjdzie jeszcze czas – teraz jest czas na naukę i imprezowanie!

oferta pracy do działu transportu

Wielka wdzięczność

Jestem ogromnie wdzięczna mojemu bezpośredniemu przełożonemu, że wyrzucił do kosza wszelkie zastrzeżenia odnośnie mojej osoby i podjął ryzyko zatrudnienia mnie do swojego działu bez posiadanych wymaganych kwalifikacji i doświadczenia zawodowego. Rzadko zdarza się, by osoba organizująca nabór działała pod wpływem emocji i przekładała własne odczucia i dobro pracownika nad dobro firmy organizującej nabór. Jestem przekonana, że taka sytuacja nie ma miejsca zbyt często, dlatego tym bardziej ubóstwiam kierownika działu transportu i uważam go za prawdziwego anioła.

Na rozmowie kwalifikacyjnej na stanowisko pracownika działu transportowego od razu przyznałam, że nie mam doświadczenia w transporcie, ale uważam, że sobie w nim poradzę. Wyznałam, że od kilku miesięcy bezskutecznie poszukuję pracy, bo żaden pracodawca nie chce zatrudnić mnie ze względu na niedoświadczenie. Nie liczą się dla nich wyniki na studiach czy predyspozycje do wykonywania danego zawodu, a tylko i wyłącznie doświadczenie. Byłam rozgoryczona i smutna, czego nawet nie starałam się ukryć. Było mi już wszystko jedno, bo co chwila dołowałam się kolejnym niepowodzeniem.

Kierownik ds. transportu Płock chyba przejął się moją sytuacją i postanowił sprawdzić czy faktycznie poradzę sobie w tej pracy. Zaproponował mi miesięczny okres próbny, po którego zakończeniu miała się rozstrzygnąć moja przyszłość w firmie transportowej. Przez miesiąc starałam się wykonywać swoje obowiązki jak najlepiej i dzięki temu dostałam umowę o pracę.

zarządzanie flotą

Dużo pracy

Niektórym pewnie wydaje się, że praca w dziale transportowym jest przyjemną i mało stresującą pracą, polegającą jedynie na organizacji przewozu towarów z jednego miejsca do drugiego, jednak ci, którzy na co dzień pracują w branży transportowej i logistycznej wiedzą, że rzeczywistość wcale nie wygląda różowo. Nie wiem jak jest w innych firmach, ale w tej zatrudniającej właśnie mnie, w pracy nie ma zbyt wiele miejsca na sentymenty czy roztrząsanie się nad błahymi sprawami. Moja firma jest firmą typowo transportową, której działalność polega na poszukiwaniu klientów chętnych nawiązać współpracę z naszym przedsiębiorstwem i to jemu powierzyć zadanie przewiezienia zamówionego towaru z jednego miejsca do drugiego. Naszymi klientami są zazwyczaj firmy produkcyjne, które nie są na tyle duże, by zaopatrzyć się we własny dział transportowy lub firmy, których wielkość i zasięg działania jest na tyle duży, że posiadane środki transportowe są niewystarczające do zapewnienia prężnej działalności firmy.

Praca w dziale transportowym to sprzedaż – sprzedaż usług transportowych, którą trzeba jak najbardziej rozwijać. Każdy specjalista zatrudniony w zarządzanym przeze mnie dziale, kierownik ds. transportu Gdynia, ma swój plan pracy na każdy miesiąc, z którego powinien się wywiązać. Dzień pracy polega więc na telefonowaniu do różnych firm i przedstawianiu oferty naszego przedsiębiorstwa. Oprócz tego, do zadań pracownika mojego działu należy również organizacja przewozów, nadzór nad nią i prowadzeniem dokumentacji technicznej. Jest co robić.