studia na kierunku transport

Niespełnione nadzieje

Mój syn miał ogromny potencjał i talent do wszystkiego, za co tylko się zabrał. Nic dziwnego, że spodziewaliśmy się po nim, że osiągnie coś naprawdę znaczącego i w przyszłości zostanie wybitnym człowiekiem. Nie powiem, bym zawiodła się na nim bardzo, jednak praca w zawodzie kierownika ds. transportu to nie to, co sobie wyobrażaliśmy, kierownik ds. transportu Zgierz.

Ja swojego syna widziałam jako wybitnego chirurga, natomiast mój mąż jako handlowca, bankowca lub innego biznesmena, który z czasem zostanie dyrektorem jakiejś dużej firmy. Nasz syn widział się jednak w zupełnie innej roli i zdecydował się realizować własne marzenia, a nie te, które narzucili mu rodzice.

Cieszę się, że Arek jest zadowolony ze swojego życia zawodowego i wszystko mu się układa, ale mały niedosyt zawsze pozostaje. Po części jestem na niego zła, że zmarnował swój talent i umiejętności na coś tak trywialnego, jak transport. Już chyba bym wolała, żeby był tym biznesmenem i żeby to mąż postawił na swoim, a nie ja. Oczywiście przy synu nie mówię nic na temat jego pracy – staram się go nie krytykować, bo już parę razy się ostro o to pokłóciliśmy. Wybrał sobie takie życie, jakie chciał i teraz musi w nim egzystować. Dobrze, że jest szczęśliwy.