praca dla silnej kobiety

Praca dla silnej kobiety

Równouprawnienie równouprawnieniem, jednak w niektórych miejscach pracy kobieta budzi wątpliwości, czasem uśmieszek złośliwych. W płci pięknej występują rozmaite jednostki, również i tak silne iż pokonujące mężczyzn. Kobiety potrafią doskonale zarządzać i organizować pracę. Ich słabą stroną jest kierowanie się emocjami, jednak są i takie panie, dla których emocje nie mają znaczenia. Po prostu niektóre panie mimo delikatnego wyglądu są silne charakterem i urodzonymi przywódcami.

Przykładów tak silnych kobiet można wyliczać sporo, chociażby patrząc na politykę i premierów płci żeńskiej, nie tylko w Polsce. Zajmując kierownicze stanowisko wykazać się trzeba zdolnościami zarządzania, planowania jak również zdobywania zaufania i autorytetu.

Jeśli chodzi o płeć to kierownik transportu kojarzy się przede wszystkim z mężczyzna, tymczasem kobieta również potrafi sprostać zadaniu przewodniczenia w branży transportowej. W przypadku zarządzania transportem dodatkowym utrudnieniem jest przewaga personelu podwładnego płci męskiej, który może nie chcieć podporządkować się kobiecie. Mimo to kompetencje najczęściej wygrywają i płeć przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie dla pracowników dostrzegających umiejętności kierownicze.

kobieta kierowca TIR-a

Kobieta – kierowca TIR-a.

Idąc dalej drogą stereotypów, weźmy na tapetę temat dużo bardziej szokujący: Kobieta – kierowca TIR-a. O ile kobieta pracująca na stanowisku związanym z transportem i logistyką jest jeszcze do zaakceptowania, to baba za kierownicą TIR-a budzi zdziwienie, szok a zarazem podziw. Statystyki są bezwzględne – kobiet siedzących za kierownicą tak potężnego auta jakim jest TIR jest jakiś malutki ułamek. Nie ma w tym nic dziwnego. Przede wszystkim ogromna maszyna na kółkach i kobieta – to wyklucza się na samą myśl. Kolejna kwestia, to warunki higieniczne, w jakich przebywa TIR-owiec, czyli wiele dni poza domem, brak dostępu do bieżącej wody na wyciągnięcie ręki, odgrzewane jedzenie, niedosypianie, daleko od domu i wygodnego łóżka.

Oczywiście na wszystko można znaleźć kontrargument. Maszyna może i duża, ale przecież są lusterka i jest wspomaganie kierownicy. Kwestie higieny osobistej załatwiają przecież prysznice zlokalizowane na wielu stacjach paliw. Spędzanie czasu poza domem może być fascynujące – szczególnie jeśli w trasie mijamy piękne okolice i podziwiamy piękne widoki. Dostęp do bieżącej wody jest przecież na każdej stacji postojowej. Świeże, ciepłe obiady można przecież zamówić na licznych zajazdach i w wielu restauracjach mijanych po drodze. Wysypianie się jest kwestią decyzji i wczesnego chodzenia spać. Pracodawca przecież wie, że kierowca potrzebuje się zregenerować, poza tym jest coś takiego jak prawo pracy i regulamin. A co jak co, ale kwestie prawne są mocno respektowane przez pracodawców. Wiedzą oni bowiem, że zmęczony kierowca to największe zagrożenie na drodze.

Dlatego jak się okazuje praca kierowcy może być ciekawą alternatywą, dla wszystkich kasjerek, niań, sprzedawczyń w mięsnym, sprzątaczek, czy kelnerek. Typowo damskie zawody wcale nie muszą być jedyne, których podejmie się kobieta. Panie, które od najmłodszych lat lubiły samochody i świetnie czuły się w trasie, powinny rozważyć stanowisko kierowcy TIR-a. W sumie nie ma chyba wersji damskiej tego stanowiska.

posiłki w pracy

Drogie obiady

Nie wiem ile zarabia nasza pani kierownik ds. transportu Bytom, ale skoro codziennie catering przywozi jej do biura smakowicie wyglądający lunch to musi zarabiać bardzo dużo. Mnie nie stać by było, by dwa razy w tygodniu jadać sushi, za które trzeba zapłacić więcej niż 40 zł. Jedzenie w restauracjach to ogromne marnotrawstwo pieniędzy, które można by spożytkować na coś o wiele bardziej przydatnego i mniej ulotnego. Jeśli kierowniczka wydaje tygodniowo 200 zł na obiadki, to w ciągu miesiąca z jej konta ubywa prawie 1000 zł na jedzenie serwowane przez firmy cateringowe. 1000 zł to połowa mojej miesięcznej wypłaty, za którą ja utrzymuję się przez cały miesiąc i z której od czasu do czasu udaje mi się coś zaoszczędzić.

Moim zdaniem nie powinno się wydawać pieniędzy na niepotrzebne rzeczy. Jedzenie oczywiście jest potrzebne, jednak niepotrzebne są zestawy obiadowe za 40 zł. Ja do pracy codziennie zanoszę kilka kanapek, sałatkę i jakieś jabłko, za które płacę około 15 zł i uważam, że jest to wystarczająca ilość jedzenia za odpowiednią ilość pieniędzy.

W pracy jestem najedzona i nie narzekam na monotonię posiłków, bo każdego dnia przynoszę ze sobą do pracy coś innego. Jednego dnia mam kanapki z ciemnego pieczywa z pasztetem i ogórkiem, innego z szynką i serem, jeszcze innego z tuńczykiem, jajkiem lub czymś podobnym. Sałatki też biorę różne, tak samo jak owoce. Z taką różnorodnością artykułów spożywczych, jakie obecnie można dostać w polskich sklepach dobre, smaczne i zdrowe jedzenie jest naprawdę tanie. Wystarczy chcieć.

praca w transporcie

Zły humor kierownika

Kierownik od samego rana biega jak rozdrażniona osa, która tylko patrzy kogo by tu użądlić. Nie wiem co mu się stało i wolę nie wiedzieć, a najbardziej wolę niczym się kierownikowi nie narazić, żeby na mnie nie spadły wszystkie gromy z jasnego nieba. Już jedna z koleżanek podpadła w czymś kierownikowi od rana i dostała taką burę, że aż się zapadła w swoim bardzo twardym fotelu biurowym. Nigdy wcześniej nie słyszałem, żeby kierownik tak bardzo na kogoś wrzeszczał i tak bardzo się tym emocjonował, dlatego mogłem jedynie patrzeć i truchleć ze strachu.

Podobne uczucia chyba zawitały w sercach wszystkich pracowników naszego działu, bo od rana każdy chodzi na paluszkach i nawet nie stara się do nikogo zagadywać. Wszyscy zaszyli się przy swoich stanowiskach pracy i grzecznie pracują, starając się ze wszystkich sił nie zwrócić na siebie uwagi szefa.

I ja pracuję ile mogę, choć do takiej ilości i takiego tempa pracy jestem nieprzyzwyczajony. Żeby odpocząć choć na chwilę od transportu, rozmów z klientami i organizacji dostaw postanowiłem posiedzieć chwilę w Internecie i podzielić się swoją opinią na temat kierownika. Przez przypadek znalazłem tę stronę poświęconą kierownikom, bardzo mi się spodobała i zachęciła do głębszej lektury, kierownik ds. transportu Gdańsk.

przewoźnicy

Niespodziewana nagroda

Gdy dzisiaj przed południem do naszego biura wpadło trzech ludzi niosących wielkie tace z ciastem, ciastkami i owocami pomyślałem, że chyba pomylono adresy i dostarczono zamówione słodycze nie tam, gdzie powinny być. Zanim ulokowano wszystkie paczuszki z ciastem na jednym z biurek, najbardziej ogarnięta koleżanka doskoczyła do panów dostawców i zapytała czy to na pewno zostało przywiezione dla nas. Oni odpowiedzieli, że tak, adres jest jednoznaczny, a zamawiającym był Wiesław Kowalski, czyli nasz kierownik, kierownik ds. transportu Poznań.

Po tej informacji wszyscy zamarliśmy i przez chwilę wpatrywaliśmy się w przyniesione słodkości. Po co kierownik miałby zamawiać dla nas tyle ciasta? Przecież nie miał dziś urodzin, imienin, ani nie wydarzyło się nic szczególnego. Z powątpiewaniem patrzyliśmy na paczki próbując zwalczyć chęć sięgnięcia po pierwsze ciasteczko.

Postanowiliśmy na razie nie ruszać słodyczy i poczekać na przyjście kierownika. Gdy pan Wiesław zawitał do naszego biura był szczerze zdziwiony, że jeszcze nic nie zjedliśmy. Na nasze podejrzenia zareagował śmiechem i powiedział, że ciasta są nagrodą za bardzo dobrą pracę wykonaną w zeszłym miesiącu. Kierownik stwierdził, że oprócz premii przydałoby się też coś na ząb, więc złożył zamówienie w pobliskiej cukierni. No, no – kto by pomyślał, że kierownik może być tak wspaniałomyślny?

pracownik logistyki

Nagła zmiana

Piętnaście minut temu kierownik ds. transportu Koszalin, który jest bezpośrednim przełożonym wszystkich pracowników naszego działu oznajmił, że od następnego tygodnia nie będzie już go w firmie, a na jego miejsce przyjdzie nowa osoba. Przyznam, że byłem w szoku, gdy usłyszałam te rewelacje, i w równym szoku byli moi współpracownicy. Nikt nie słyszał o tym, jakoby kierownik miał odchodzić z firmy, a na jego miejsce miał przyjść ktoś nowy. Zgodnie z tym, co powiedział pan Janek, już jakiś czas temu zaczął przygotowania na przenosiny do innej firmy, a w tym czasie prezes poszukiwał nowego kierownika. Nie wiem jakim cudem udało im się to wszystko ukryć, bo przecież panie z kadr od razu powiedziałyby nam, że będziemy mieć nowego kierownika.

Nie wiem czy jestem przygotowany na to, by tak nagle pożegnać się z kierownikiem, który był najlepszym przełożonym z możliwych. Pan Janek, mimo swojej wybuchowości i specyficznego poczucia humoru to człowiek z sercem na dłoni. Świetnie zarządza swoim zespołem pracowników, ale jednocześnie potrafi wczuć się w sytuację podwładnych i pomóc w razie potrzeby. Nie raz słyszałem z jego ust pytanie czy wszystko jest w porządku i czy nie potrzebuję w czymś problemu. Gdy nagle zachorował mi dziadek i chciałem do niego pojechać, kierownik bez mrugnięcia okiem przydzielił mi tyle dni wolnego, ile potrzebowałem. Nowemu kierownikowi bardzo trudno będzie dogonić ideał, jakim jest pan Janek.

asystentka w dziale spedycji

Tradycyjny obiad

Dzisiaj, podobnie jak każdego innego dnia o godzinie 13.00 kierownik naszego działu transportowego wyszedł z pracy i udał się do pobliskiej restauracji na lunch. Jego codzienne obiadowanie na mieście jest już tradycją, której kierownik nigdy nie zmienia. Choćby się waliło i paliło, a największy klient chciał zrezygnować z naszych usług, kierownik i tak o 13.00 opuszcza biuro i wraca około 13.30.

Po tym zachowaniu widać, że kierownik ds. transportu Zielona Góra musi zarabiać naprawdę dużo, skoro stać go na codzienne obiadki w restauracji. Koszt takiego obiadu to minimum 20 zł, jednak wątpię, by kierownik ograniczał się do najtańszych pozycji w menu. Raz koleżanka widziała, jak szef zjadał kaczkę, a kaczki są zazwyczaj dość drogie. Jeśli codziennie wydaje minimum 20 zł na obiady, to w ciągu miesiąca jego lunche pożerają minimum 400 zł! Przecież to jest jedna czwarta pensji, jaką obecnie otrzymuję za pracę w firmie!

Skoro kierownika stać na taką rozrzutność, to niech sobie jada w tej restauracji – a co tam, niech będzie mu na zdrowie! Ja nie mam środków na codzienne obiadowanie w restauracji, dlatego do pracy przychodzę z kanapkami lub zrobioną naprędce sałatką. Do restauracji chodzę jedynie w weekendy, i to nie w każdy, bo zwyczajnie mnie nie stać. Czasem zdarza mi się zahaczyć o McDonalds lub KFC, jednak wtedy zjadam jedynie kanapkę lub frytki. Żal mi pieniędzy na kupne jedzenie, skoro równie dobre mogę zrobić w domu.

kierowca TIRa

Niczym mały szczeniak

Denerwują mnie ludzie, którzy zajmują bardzo ważne i odpowiedzialne stanowiska w firmie, choć tak naprawdę nic nie wiedzą o praktycznej stronie wykonywania danego zawodu i pracy w danej branży. Szczególnie mocno denerwuje mnie mój nowy kierownik ds. transportu Piła, który jest chyba młodszy nawet od mojego syna, a mój syn ma dopiero 27 lat.

Nie muszę mówić, że nowy kierownik w życiu nie pracował w transporcie i nie ma bladego pojęcia z czym ta praca się wiążę. Ani razu nie siedział w samochodzie dostawczym lub w TIRze przewożącym towar z jednego miejsca na drugie i nie wie z czym wiąże się życie w trasie. Oczywiście ten młody chłopak, do którego ciężko jest mi się zwrócić per „panie kierowniku” próbuje pokazać, że bardzo dobrze zna warunki pracy kierowcy i dostawcy, choć nijak mu to nie wychodzi. Próbuje zbratać się ze swoimi podwładnymi, przeprowadzając nieudane próby udowodnienia, że naprawdę wie o co w transporcie chodzi.

Jego nieumiejętne przymiarki do zostania jednym z nas we wszystkich wywołują wesołość i ataki śmiechu. Czasem mam wrażenie, że nasz nowy kierownik jest jak mały szczeniak, który skacze wokół nóg swojego pana mając nadzieję, że w taki sposób zrówna się z nim wzrostem.