studia transport

Co zrobić, żeby dostać pracę w dziale transportu?

Co trzeba zrobić, żeby móc pracować w firmie transportowej? Jakie kroki trzeba podjąć, żeby kiedyś móc pracować na stanowisku Kierownik ds. Transportu?

Zacznijmy od studiów, ponieważ jest to jeden z najważniejszych kroków, które pozwolą nam sięgnąć po wiedzę w dziedzinie transportu. Na jakie studia się udać? Którą uczelnię wybrać? Kierunek jest oczywisty: Transport. Specjalizacji jest wiele, dlatego w zależności od tego na co złapiemy bakcyla, możemy wybrać m.in: Inżynierię eksploatacji pojazdów samochodowych, Logistykę i technologię transportu (wszelkiej maści), Sterowanie ruchem drogowym, Inteligentne systemy transportowe itd. Zdecydowanie warto zaplanować naukę na studiach I i II stopnia, żeby móc wynieść jak najwięcej wiedzy.

W trakcie studiów odbywamy praktyki zawodowe. Postarajmy się zaczepić u jednej z najlepszych firm działających na rynku. Jeśli zaznaczymy swoja obecność podczas praktyk, zyskamy szansę na ubieganie się o zatrudnienie na staż a nawet na etat po ukończeniu studiów dziennych. Oczywiście warto rozważyć również studia zaoczne, ponieważ taki system studiowania pozwoli nam równolegle zdobywać wiedzę oraz doświadczenie zawodowe – jakże cenione na rynku pracy w dzisiejszych czasach. Za studiami zaocznymi przemawia jeszcze fakt, że kiedy zostajemy absolwentem zazwyczaj jesteśmy już zatrudnieni na stanowisku pracy związanym z transportem. Osoby studiujące dziennie, najzwyczajniej w świecie nie są w stanie pogodzić nauki i pracy. Dlatego po obronie dopiero zaczynają szukać zatrudnienia.

Pamiętajmy również o zawieraniu znajomości i budowaniu pozytywnych relacji z kolegami z grupy. Bardzo często w życiu zawodowym okazuje się, że dzięki znajomościom zawartym na studiach otrzymujemy później oferty pracy w transporcie – właśnie z polecenia.

żywność kierowcy

Jedzenie w pracy

Przez to, że z samego rana rzadko kiedy mam czas zjeść śniadanie lub napić się filiżanki kawy, w chwili, w której dojeżdżam do pracy czuję się niemal monstrualnie głodny. Jedyne o czym potrafię myśleć to to, co zaraz zjem na śniadanie. Przed wejściem do biura wpadam najpierw do małego baru na pierwszym piętrze, gdzie kupuję ulubioną kanapkę z jajkiem i tuńczykiem i coś słodkiego. Bez pączka lub batonika na deser śniadanie nie jest pełne i nie mogę odpowiednio funkcjonować.

Żona namawia mnie, bym wstawał dziesięć minut wcześniej i jadł z nią śniadanie. Z jednej strony to bardzo kusząca propozycja, ale z drugiej – te kanapki za baru są naprawdę przepyszne! Żona nie potrafi zrobić takich samych, a nawet gdyby spróbowała, to zajęłoby jej cały ranek. Oczywiście nigdy jej nie powiem, że zrobione przez nią śniadania smakują mi mniej niż te kupne, dlatego wolę wykręcać się lenistwem.

Po paru godzinach pracy, kierownik ds. transportu Świętochłowice, znów robię się głodny i ponownie muszę odwiedzić bar z dołu. Wtedy nie ograniczam się jednak do kanapek, a funduję sobie jakiś dobry obiad. W barze niemal każdego dnia jest coś innego do jedzenia, dlatego decyzję o rodzaju obiadu podejmuję na bieżąco. Zazwyczaj wybieram sobie jakąś zupę, a do niej drugie danie.

Kierownik ds. transportu

Wymagający zawód

Kierowanie transportem dla wielu osób może wydawać się zajęciem prostym. Co w końcu jest trudnego w wysłaniu samochodu ciężarowego z punktu A do punktu B i zapewnienie, że samochód ten w odpowiednim czasie przewiezie zamówiony przez klienta towar? No tak, w teorii brzmi to całkiem prosto, choć w praktyce już takie nie jest. Zdziwilibyście się ile rzeczy może przytrafić się takiemu kierownikowi, jak ja, w trakcie realizacji określonego projektu. Nawet nie chce mi się tu wymieniać jakichkolwiek sytuacji, bo było ich na tyle dużo, że nie wiedziałbym którą wybrać.

Gdy awansowałem na kierownika, kierownik ds. transportu Świdnica, przed przejściem na nowe stanowisko spotkałem się z kierownikiem, na którego miejsce wchodziłem. Pamiętam jak dziś, że Darek powiedział mi wtedy, że z chwilą rozpoczęcia pracy kierowniczej poznam zupełnie nowy aspekt kierowania transportem. Nie wierzyłem mu i uważałem, że chce mnie wystraszyć przed nową funkcją. Dopiero po faktycznym objęciu stanowiska okazało się, że Darek miał jednak całkowitą rację i kierowanie transportem zadaniem prostym nie jest.

Codziennie oficjalnie pracuję po osiem godzin dziennie, jednak rzadko zdarzają się dni, gdy faktycznie tyle godzin siedzę w firmie. Zazwyczaj wyrabiam nadgodziny lub pracę zabieram ze sobą do domu.

przerwa w pracy

Czas na sen

Mniej więcej po połowie dnia pracy zawsze opada mnie pewnego rodzaju zmęczenie, którego nie da się zniwelować byle kawą czy napojem energetycznym. Nie wiem skąd to się u mnie wzięło, ale od jakiegoś czasu zawsze o godzinie 11.00 muszę udać się do swojego biura i posiedzieć przez chwilę ze wzrokiem utkwionym w oknie, by się nieco zrelaksować i nie myśleć o pracy zawodowej. Etyka zawodowa nie pozwala mi zwyczajnie zasnąć z głową opartą na biurku, dlatego musi mi wystarczyć siedzenie na fotelu i wpatrywanie w okno, które nierzadko kończy się opadającą głową i kilkoma minutami drzemki. O dziwo, te parę minut potrafią zdziałać prawdziwe cuda i na nowo postawić mnie na nogi. Niby jest to tylko kilkaset sekund, a działa na mnie jak dwie godziny dobrego snu na wygodnej, domowej kanapie.

Nie raz zdarzyło się, że mój błogi, krótkotrwały sen został przerwany przez jakiegoś pracownika działu transportu, którym zarządzam, kierownik ds. transportu Częstochowa. Na początku głupio mi było, że ktoś zobaczył mnie śpiącego, jednak z czasem przestałem się tym przejmować. Teraz już każdy wie, że o 11.15 jego kierownik udaje się na jakiś czas do swojego biura, gdzie zażywa odprężającego snu, po którym przez resztę dnia pracuje bardzo intensywnie i zadowalająco. Od czasu uświadomienia moich pracowników co też robię po 11.15 w swoim gabinecie, rzadko kiedy ktoś mi przeszkadza – zdarza się to jedynie w nagłych sytuacjach, których na szczęście nie ma zbyt wiele. Przez większą część miesiąca mogę więc odprężać się do woli, byle krócej niż 15 minut.

zarządzanie flotą

Dużo pracy

Niektórym pewnie wydaje się, że praca w dziale transportowym jest przyjemną i mało stresującą pracą, polegającą jedynie na organizacji przewozu towarów z jednego miejsca do drugiego, jednak ci, którzy na co dzień pracują w branży transportowej i logistycznej wiedzą, że rzeczywistość wcale nie wygląda różowo. Nie wiem jak jest w innych firmach, ale w tej zatrudniającej właśnie mnie, w pracy nie ma zbyt wiele miejsca na sentymenty czy roztrząsanie się nad błahymi sprawami. Moja firma jest firmą typowo transportową, której działalność polega na poszukiwaniu klientów chętnych nawiązać współpracę z naszym przedsiębiorstwem i to jemu powierzyć zadanie przewiezienia zamówionego towaru z jednego miejsca do drugiego. Naszymi klientami są zazwyczaj firmy produkcyjne, które nie są na tyle duże, by zaopatrzyć się we własny dział transportowy lub firmy, których wielkość i zasięg działania jest na tyle duży, że posiadane środki transportowe są niewystarczające do zapewnienia prężnej działalności firmy.

Praca w dziale transportowym to sprzedaż – sprzedaż usług transportowych, którą trzeba jak najbardziej rozwijać. Każdy specjalista zatrudniony w zarządzanym przeze mnie dziale, kierownik ds. transportu Gdynia, ma swój plan pracy na każdy miesiąc, z którego powinien się wywiązać. Dzień pracy polega więc na telefonowaniu do różnych firm i przedstawianiu oferty naszego przedsiębiorstwa. Oprócz tego, do zadań pracownika mojego działu należy również organizacja przewozów, nadzór nad nią i prowadzeniem dokumentacji technicznej. Jest co robić.

flota samochodowa praca

Samochód służbowy

Przyznam, że nie wiem w jakim celu zagwarantowano mi samochód służbowy na stanowisku kierownika ds. transportu, jednak nie mam zamiaru narzekać na taki obrót spraw. Może i jestem kierownikiem transportu, jednak ja transportuję się wyłącznie z domu do pracy i z pracy do domu. Klienci, z którymi rozmawiam i toczę rozmowy przyjeżdżają do siedziby naszego przedsiębiorstwa osobiście, lub kontakt utrzymywany jest za pomocą Internetu i telefonu. Nigdy jeszcze nie zdarzyło się bym musiał wyjechać w miasto po coś związanego ze swoim życiem zawodowym, kierownik ds. transportu Zabrze.

Samochód służbowy wykorzystuję więc do celów prywatnych. Ostatnio byłem nim w górach na kilkudniowej wycieczce z rodziną. Samochodem tym jeżdżę również do pracy oraz na zakupy. Mój własny samochód stoi w tym czasie w garażu i odpoczywa czekając na inne czasy.

Przeznaczanie samochodu służbowego pracownikowi, który w ogóle nie podróżuje w celach służbowych jest dużą rozrzutnością ze strony mojej firmy, jednak skoro ją na to stać, to ja nie mam zamiaru się o nic kłócić. Mi taki układ bardzo odpowiada i skoro odpowiada również pracodawcy, to nie mam żadnych zastrzeżeń. Szkoda tylko, że za paliwo wlewane w bak firma nie pokrywa całości kosztów, a jedynie część.

ile zarabia się w transporcie

Niezadowalające zarobki

Zarobki kierownika ds. transportu bardzo mnie rozczarowały, kierownik ds. transportu Sosnowiec. Wiele naczytałem się na temat kokosów, jakie można zarobić piastując stanowisko kierownika, a tu nagle okazało się, że wcale nie jest tak kolorowo. Gdy na rozmowie kwalifikacyjnej przedstawiono mi propozycję zarobków powiedziałem, że interesowałyby mnie nieco wyższe. Przewodniczący komisji powiedział wtedy, że zobaczy co da się zrobić. Niestety, nic zrobić się nie dało i musiałem przyjąć takie pieniądze, jakie firma skłonna mi była dać.

Dotychczas nie miałem możliwości pracować jako kierownik i nie zebrałem w tym zawodzie żadnego doświadczenia, dlatego nie miałem podstaw do wnioskowania o wyższe wynagrodzenie. Zależało mi na tej posadzie, dlatego w końcu przystałem na niezadowalającą propozycję.

Wydaje mi się, że gdybym pracował w innej branży, nie w transportowej, moja pensja byłaby o wiele wyższa. Na pewno kierownik działu sprzedaży zarabia więcej niż taki kierownik ds. transportu i to sporo. W końcu branża sprzedażowa wiąże się z możliwością dorobienia za pomocą premii za dobre wyniki sprzedażowe. W transporcie premii zazwyczaj nie ma, a gdy są, to niezbyt wysokie i niezbyt częste.

Myślę, że na obecnym stanowisku popracuję przez jakiś czas i jeśli nie zgodzą mi się dać podwyżki to zacznę szukać czegoś innego.

praca bez stresu w transporcie

Stres w pracy

Wcale się nie dziwię, że w Internecie spotkać można pełno różnego rodzaju opinii na temat tego, że praca kierownika ds. transportu jest zajęciem stresującym. Ja już w pierwszym tygodniu nie mogłem się odnaleźć w całym tym zagmatwaniu i kotle, którym mój pracodawca odważył się nazwać moimi warunkami pracy. Poziom stresu w pierwszym tygodniu zatrudnienia był naprawdę przeogromny i do tej pory nie wiem jak udało mi się go przeżyć.

Co jest najgorsze, stres nie opadał nawet po powrocie do domu. Kładąc się wieczorem do łóżka przed oczami miałem tylko i wyłącznie swój dział i brak organizacji, jaki w nim panował. Nocą, leżąc bezsennie w łóżku zastanawiałem się nad tym jak usprawnić pracę w biurze i jak sprawić, by kolejne dni było nieco mniej denerwujące. Byłem jednocześnie bardzo zmęczony, ale i pobudzony ciągłym stresem trawiącym moje serce i mój umysł. Nie wiem czy w ciągu tamtego tygodnia moje serce choć raz zwolniło tempo bicia serca do normalnego poziomu. Cały czas chodziłem podminowany, z nerwami na granicy wybuchu i próbowałem zapanować nad rosnącą paniką.

Na szczęście po pierwszym tygodniu udało mi się nieco przyzwyczaić i przystosować, dzięki czemu kolejny tydzień nie był już taki tragiczny, kierownik ds. transportu Gliwice. Jako nowy kierownik postanowiłem dokonać paru spraw reorganizacyjnych w dziale – każdy otrzymał jasno określone obowiązki, na podstawie których wiedział co ma robić i co do niego należy. Skończyło się przerzucanie zadań z jednego na drugiego. Moje zmiany sprawiły, że już po miesiącu wszystko funkcjonowało spokojniej i mniej chaotycznie. Stres nadal towarzyszy memu życiu zawodowemu, jednak sięga on poziomu, który łatwo opanować.

zaplanowac dostawy

Jedyny na placu boju

Często odnoszę dziwne wrażenie, że tylko ja jeden przejmuję się dobrem całego naszego działu, a nie patrzę jedynie na siebie, swoje potrzeby i osiągnięcia. Jestem jednym z pięciu specjalistów ds. transportu zatrudnionych w pewnej łomżyńskiej firmie dystrybucyjnej, a czasem mam wrażenie jakbym był jedynym pracownikiem całego działu. Nawet nasz kierownik, kierownik ds. transportu Łomża, nie przejmuje się zbytnio swoją rolą i nie zajmuje transportem tak, jak powinien to robić.

Z tego co wiem kierownik jest bardzo dobrym znajomym właściciela firmy, dlatego nie boi się, że mimo swojego braku zaangażowania zostanie zwolniony z pracy. Gdyby właścicielowi zależało na prężnym rozwoju swojej firmy już dawno wymieniłby kierownika na kogoś, kto umiałby zarządzać zespołem i zaprowadzić ład w dziale. Takim kimś mógłbym być na przykład ja, jako, że znam już firmę i wiem czego jej potrzeba.

Póki co nie zebrałem się jeszcze na odwagę by iść do właściciela i powiedzieć co mi leży na wątrobie. Wiem, że tak otwarte wystąpienie przeciwko swojemu kierownikowi będzie jawną deklaracją mojej postawy, która może skończyć się w dwojaki sposób: albo kierownik wysłucha moich argumentów i zacznie coś zmieniać w swoim dziale transportowym albo mi przyjdzie się pożegnać z obecną pracą. Nie wiem czy utrata tej pracy byłaby dla mnie takim złym rozwiązaniem, ale na razie boję się podejmować jakichkolwiek akcji. Może poczekam jeszcze chwilę i zobaczę jak się sprawy mają.