jak zostać kierownikiem ds. transportu

Jak zostać kierownikiem transportu

Sposób funkcjonowania firm transportowych lub działów transportu firm handlowych jest dość skomplikowany. Bardzo ważne jest to, aby wszystkie trybiki w tej machinie działały bezawaryjnie – i właśnie za to odpowiedzialny jest kierownik ds. transportu.

Jest to osoba, która posiada wykształcenie kierunkowe – czyli ukończyła studia na kierunku transport i logistyka. Wykształcenie wyższe na stanowisku kierowniczym jest niezbędne, ponieważ gwarantuje wdrażanie do firmy rozwiązań, które są powszechnie akceptowalne na świecie. Osoby, które fascynują się zagadnieniem transportu powinny zdecydowanie wybrać studia na tym kierunku.

Następnie powinny poszukiwać zatrudnienia w firmach, które zajmują się organizowaniem transportu – na przykład w firmach spedycyjnych, w firmach zajmujących się przewozem ludzi itp. Znajdą zatrudnienie wszędzie tam, gdzie funkcjonują działy transportu i logistyki.

Z czasem, po zdobyciu doświadczenia na stanowisku specjalisty ds. transportu można starać się o awans na kierownika działu transportu. Dzięki temu można realizować się nie tylko w dziedzinie organizowania transportu, ale również zarządzania personelem, który składa się na dział transportu i tworzy nasz zespół.

awans w dziale

Zasłużyłem na awans

Na jutrzejszej rozmowie kwalifikacyjnej na stanowisko kierownika działu transportu mam zamiar zaprezentować się z jak najlepszej strony i udowodnić prezesowi, że w całym dziale transportowym nie znajdzie lepszego kandydata ode mnie. Wiele moich osiągnięć i sukcesów świadczy na moją korzyść i ja te osiągnięcia mam zamiar dobrze zareklamować i podkreślić.

Od czterech lat pracuję w zawodzie specjalisty ds. transportu i jestem jednym z najdłużej zatrudnionych pracowników działu. Wziąłem udział we wszystkich szkoleniach i kursach, jakie były organizowane dla pracowników mojego działu, podczas gdy moi koledzy woleli się nie dokształcać. Zawsze uważałem, że wiedza i umiejętności są kluczem, który otwiera wiele drzwi, a gdy ktoś ten klucz wręczał mi za darmo, to nawet nie śniło mi się, by odmawiać.

Od niedawna byłem nieoficjalnym zastępcą byłego kierownika działu, kierownik ds. transportu Legnica. Pan Piotr ostatnimi czasy bardzo często nie przychodził do pracy (już chyba wtedy miał zamiar zrezygnować z posady), a podczas jego nieobecności to ja pełniłem funkcję kierownika. Można więc powiedzieć, że mam doświadczenie zawodowe w zarządzaniu zespołem, zwłaszcza zespołem istniejącym w naszej firmie. Myślę, że wziąwszy pod uwagę przedstawione przeze mnie argumenty naprawdę jestem najlepszym kandydatem z możliwych. Żaden inny pracownik działu nie zastępował nigdy kierownika i żaden nie jest tak zmotywowany by dostać ten awans jak ja. Zasłużyłem na nagrodę i tę nagrodę chcę otrzymać.

awans w spedycji

Zmiany w charakterze

Czasem mi się wydaje, że mój chłopak, Tomasz, od kiedy dostał propozycję awansu na stanowisko kierownika działu transportu stał się nagle zupełnie innym człowiekiem. Do niedawna spokojny, bardzo wyważony i bujający w obłokach Tomek nagle stał się prawdziwym kierownikiem z mnóstwem zadań do wykonania, goniącymi terminami i nerwami na postronku. W ciągu dwóch lat naszego związku pokłóciliśmy się może z dziesięć razy. Sprzeczek mieliśmy o wiele więcej, ale prawdziwych kłótni zaledwie kilka – uważałam nas za parę idealną.

Od kiedy Tomasz został kierownikiem, czyli od jakichś dwóch miesięcy, kłócimy się mniej więcej raz na tydzień, a nasze kłótnie są tak głośne, że zapewne słyszą nas wszyscy sąsiedzi. Zazwyczaj zaczyna się na jakiejś głupocie, a kończy wywlekaniem brudów z zamierzchłych czasów. Przez stres, jaki spadł na Tomka i ja jestem bardziej nerwowa, bo denerwuję się, że on wiecznie chodzi zły i skory do zaczepek. Nic dziwnego, że nie możemy opanować silnych emocji i regularnie się na sobie wyżywamy.

Tęsknię za czasami, gdy kłótnie były nam obce, a my prowadziliśmy spokojną i leniwą egzystencję. Cieszę się z awansu Tomka, kierownik ds. transportu Rybnik, ale czasem myślę, że lepiej by było, gdyby nadal pracował jako specjalista ds. transportu. Wtedy też miał w pracy sporo stresów, ale na pewno nie tyle ile teraz. Jeszcze parę miesięcy tak stresującej pracy, a zmiana charakteru Tomka będzie nieodwracalna. Nie wiem, czy chcę przeżyć całe swoje życie z nerwusem u boku.

awans wewnętrzny z działu zamówień

Grunt to opanowanie

Już nie mogę się doczekać chwili gdy wrócę do domu i powiem mojej zniecierpliwionej i wiecznie niezadowolonej żonie, że wbrew jej najczarniejszym myślom i przewidywaniom udało mi się wygrać wewnętrzną rekrutację w firmie i zostać wybranym na nowego kierownika ds. transportu, kierownik ds. transportu Mielec. Muszę przyznać, że mój awans to nie lada sukces, bo w konkursie na kierownika udział wzięło blisko dwadzieścia osób i to nie tylko pracowników działu transportowego, ale i osób zatrudnionych w innych komórkach.

Rywalizacja o awans była naprawdę spora, jednak jak widać dało radę ją przeżyć i jeszcze wyjść z niej zwycięstwo. Tajemnicą mojego sukcesu jest to, że od samego początku rekrutacji dałem sobie na wstrzymanie i postanowiłem, że co by się nie działo tak ja pozostanę spokojny i nie będę się przejmował. Zbytnie zamartwianie się i poświęcanie rekrutacji było niepotrzebne i mogło przynieść jedynie negatywne skutki, dlatego przyjąłem postawę stoicką.

W przeciwieństwie do wszystkich swoich kolegów biorących udział w rekrutacji nie roztrząsałem co chwila tematu rozmów kwalifikacyjnych i awansu, a jedynie poświęcałem się swoim codziennym obowiązkom. Gdy szedłem na rozmowę z pracodawcą wtedy prezentowałem się z jak najlepszej strony, ale poza tymi prywatnymi spotkaniami zachowywałem się tak, jakby proces rekrutacji mnie nie dotyczył i nie obchodził. Moja postawa chyba spodobała się szefowi, bo to ja zostałem wybrany nowym kierownikiem.

zarobki w transporcie

Cenne wsparcie finansowe

Awans mojego męża na stanowisko kierownika ds. transportu zmienił nie tylko jego życie zawodowe, ale i całe nasze życie rodzinne i osobiste. Wszystko dzięki temu, że wraz z awansem pojawiło się w naszym domu więcej pieniędzy, które można było spożytkować w odpowiedni sposób i zadbać o to, na co wcześniej nie wystarczało nam funduszy. Z poprzednią pensją mojego małżonka oraz marnymi groszami, jakie ja zarabiałam stojąc na kasie w osiedlowym warzywniaku nie mogliśmy pozwolić sobie na żadne dodatkowe wydatki, nie mówiąc już o nieprzemyślanym wydawaniu pieniędzy na byle co. Przez dziesięć lat nie uzbieraliśmy wystarczającej sumy na remont naszego niewielkiego mieszkania, bo za każdym razem były potrzebne pieniądze na coś nowego. A to trzeba było kupić dzieciom książki do szkoły, a to wydać na naprawę naszego samego samochodu, a to zainwestować w nową pralkę, bo stara padła po kilkunastu latach ciężkiej pracy.

Awans męża, kierownik ds. transportu Żory, wreszcie wyzwolił nas z okowów planowania finansów i ograniczania się na każdym kroku. Choć podwyżka nie była nie wiadomo jak wielka, skutecznie umożliwiła nam podjęcie tych działań, które odsuwaliśmy od realizacji kilka lat z rzędu. Pierwszą wypłatę męża przeznaczyliśmy na odmalowanie i odświeżenie ścian w naszym mieszkaniu. Nowe, żywe i czyste kolory od razu poprawiły standard naszego lokum i umiliły codzienne życie.