praca dla silnej kobiety

Praca dla silnej kobiety

Równouprawnienie równouprawnieniem, jednak w niektórych miejscach pracy kobieta budzi wątpliwości, czasem uśmieszek złośliwych. W płci pięknej występują rozmaite jednostki, również i tak silne iż pokonujące mężczyzn. Kobiety potrafią doskonale zarządzać i organizować pracę. Ich słabą stroną jest kierowanie się emocjami, jednak są i takie panie, dla których emocje nie mają znaczenia. Po prostu niektóre panie mimo delikatnego wyglądu są silne charakterem i urodzonymi przywódcami.

Przykładów tak silnych kobiet można wyliczać sporo, chociażby patrząc na politykę i premierów płci żeńskiej, nie tylko w Polsce. Zajmując kierownicze stanowisko wykazać się trzeba zdolnościami zarządzania, planowania jak również zdobywania zaufania i autorytetu.

Jeśli chodzi o płeć to kierownik transportu kojarzy się przede wszystkim z mężczyzna, tymczasem kobieta również potrafi sprostać zadaniu przewodniczenia w branży transportowej. W przypadku zarządzania transportem dodatkowym utrudnieniem jest przewaga personelu podwładnego płci męskiej, który może nie chcieć podporządkować się kobiecie. Mimo to kompetencje najczęściej wygrywają i płeć przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie dla pracowników dostrzegających umiejętności kierownicze.

Kierownik ds. transportu

Wymagający zawód

Kierowanie transportem dla wielu osób może wydawać się zajęciem prostym. Co w końcu jest trudnego w wysłaniu samochodu ciężarowego z punktu A do punktu B i zapewnienie, że samochód ten w odpowiednim czasie przewiezie zamówiony przez klienta towar? No tak, w teorii brzmi to całkiem prosto, choć w praktyce już takie nie jest. Zdziwilibyście się ile rzeczy może przytrafić się takiemu kierownikowi, jak ja, w trakcie realizacji określonego projektu. Nawet nie chce mi się tu wymieniać jakichkolwiek sytuacji, bo było ich na tyle dużo, że nie wiedziałbym którą wybrać.

Gdy awansowałem na kierownika, kierownik ds. transportu Świdnica, przed przejściem na nowe stanowisko spotkałem się z kierownikiem, na którego miejsce wchodziłem. Pamiętam jak dziś, że Darek powiedział mi wtedy, że z chwilą rozpoczęcia pracy kierowniczej poznam zupełnie nowy aspekt kierowania transportem. Nie wierzyłem mu i uważałem, że chce mnie wystraszyć przed nową funkcją. Dopiero po faktycznym objęciu stanowiska okazało się, że Darek miał jednak całkowitą rację i kierowanie transportem zadaniem prostym nie jest.

Codziennie oficjalnie pracuję po osiem godzin dziennie, jednak rzadko zdarzają się dni, gdy faktycznie tyle godzin siedzę w firmie. Zazwyczaj wyrabiam nadgodziny lub pracę zabieram ze sobą do domu.

studia na kierunku transport

Niespełnione nadzieje

Mój syn miał ogromny potencjał i talent do wszystkiego, za co tylko się zabrał. Nic dziwnego, że spodziewaliśmy się po nim, że osiągnie coś naprawdę znaczącego i w przyszłości zostanie wybitnym człowiekiem. Nie powiem, bym zawiodła się na nim bardzo, jednak praca w zawodzie kierownika ds. transportu to nie to, co sobie wyobrażaliśmy, kierownik ds. transportu Zgierz.

Ja swojego syna widziałam jako wybitnego chirurga, natomiast mój mąż jako handlowca, bankowca lub innego biznesmena, który z czasem zostanie dyrektorem jakiejś dużej firmy. Nasz syn widział się jednak w zupełnie innej roli i zdecydował się realizować własne marzenia, a nie te, które narzucili mu rodzice.

Cieszę się, że Arek jest zadowolony ze swojego życia zawodowego i wszystko mu się układa, ale mały niedosyt zawsze pozostaje. Po części jestem na niego zła, że zmarnował swój talent i umiejętności na coś tak trywialnego, jak transport. Już chyba bym wolała, żeby był tym biznesmenem i żeby to mąż postawił na swoim, a nie ja. Oczywiście przy synu nie mówię nic na temat jego pracy – staram się go nie krytykować, bo już parę razy się ostro o to pokłóciliśmy. Wybrał sobie takie życie, jakie chciał i teraz musi w nim egzystować. Dobrze, że jest szczęśliwy.

wybuch złości kierownika

Nieopanowana złość

Niezbyt często zdarza mi się na kogoś tak zdenerwować, żebym nie mógł zapanować nad własną reakcją i opanować się przed wybuchem nieopanowanego gniewu. Wszyscy, którzy mnie znają twierdzą, że jestem bardzo spokojnym człowiekiem, którego trudno wyprowadzić z równowagi i coś w tym chyba jest. Denerwuję się bardzo, bardzo rzadko, a wszystkie problemy i niesnaski lubię rozwiązywać za pomocą spokojnej rozmowy, a nie wrzasków, wyzwisk i szarpanin. Mimo, że praca kierownika działu transportu jest zajęciem bardzo stresującym, to nawet w nim udaje mi się zachować wewnętrzny spokój. Czasem zdarzają się sytuacje, które podnoszą mi ciśnienie krwi i sprawiają, że do organizmu wydzielana jest adrenalina, jednak nawet wtedy jestem opanowany na zewnątrz, a wrę tylko w środku.

Skoro już wytłumaczyłem Wam jak normalnie się zachowuję i jakie jest moje podejście do życia i pracy, kierownik ds. transportu Szczecin, na pewno zrozumiecie, że mój dzisiejszy wybuch i ogromna złość na jednego z pracowników były całkiem niespodziewanym wydarzeniem, które wszystkich wprawiło w zdumienie. Radek, mój najmłodszy specjalista od transportu otrzymał ode mnie ogromne wotum zaufania, które stopniowo wyczerpywał. Nikt wcześniej nigdy nie działał mi na nerwy tak bardzo, jak ten nieszczęsny chłopak, a akurat dziś zrobił coś tak głupiego, że po prostu nie wytrzymałem. Gdy wrzasnąłem na niego przy wszystkich nie zważałem na reakcję pozostałych pracowników działu i dopiero później, po przeanalizowaniu całej sytuacji, zrozumiałem dlaczego wszyscy patrzyli na mnie z przerażeniem. Po prostu nigdy wcześniej nie widzieli mnie w takim stanie i zrozumieli, że musiałem być ogromnie zdenerwowany. Od mojego wybuchu wszyscy pracownicy chodzą jak trusie i starają się mi schodzić z drogi. Chyba się mnie trochę boją i w sumie to dobrze, bo dzisiaj nie mam ochoty rozmawiać już z nikim.

zarządzanie flotą

Dużo pracy

Niektórym pewnie wydaje się, że praca w dziale transportowym jest przyjemną i mało stresującą pracą, polegającą jedynie na organizacji przewozu towarów z jednego miejsca do drugiego, jednak ci, którzy na co dzień pracują w branży transportowej i logistycznej wiedzą, że rzeczywistość wcale nie wygląda różowo. Nie wiem jak jest w innych firmach, ale w tej zatrudniającej właśnie mnie, w pracy nie ma zbyt wiele miejsca na sentymenty czy roztrząsanie się nad błahymi sprawami. Moja firma jest firmą typowo transportową, której działalność polega na poszukiwaniu klientów chętnych nawiązać współpracę z naszym przedsiębiorstwem i to jemu powierzyć zadanie przewiezienia zamówionego towaru z jednego miejsca do drugiego. Naszymi klientami są zazwyczaj firmy produkcyjne, które nie są na tyle duże, by zaopatrzyć się we własny dział transportowy lub firmy, których wielkość i zasięg działania jest na tyle duży, że posiadane środki transportowe są niewystarczające do zapewnienia prężnej działalności firmy.

Praca w dziale transportowym to sprzedaż – sprzedaż usług transportowych, którą trzeba jak najbardziej rozwijać. Każdy specjalista zatrudniony w zarządzanym przeze mnie dziale, kierownik ds. transportu Gdynia, ma swój plan pracy na każdy miesiąc, z którego powinien się wywiązać. Dzień pracy polega więc na telefonowaniu do różnych firm i przedstawianiu oferty naszego przedsiębiorstwa. Oprócz tego, do zadań pracownika mojego działu należy również organizacja przewozów, nadzór nad nią i prowadzeniem dokumentacji technicznej. Jest co robić.

rozwój zawodowy w transporcie

Dalszy rozwój

To, że w wieku 30 lat trafiłem na stanowisko kierownika ds. transportu uważam za wielki sukces zawodowy, kierownik ds. transportu Elbląg. Nie oznacza to jednak, że teraz mam zamiar spocząć na laurach i nic ze sobą dalej nie robić. Moim marzeniem jest, by w ciągu kilku kolejnych lat wspiąć się jeszcze wyżej, to znaczy na stanowisko dyrektora generalnego w zatrudniającej mnie firmie.

Obecny dyrektor generalny jest starszym mężczyzną i człowiekiem starej daty. W latach swojej młodości na pewno był świetny w tym, co robił, jednak teraz nie nadąża już za zmieniającą się gospodarką i rynkiem usług transportowych i logistycznych. Jego nierozważne decyzje kosztują firmę coraz więcej pieniędzy i teraz pozostaje mi tylko czekać aż prezes znudzi się ciągłym poprawianiem błędów dyrektora i zdecyduje się go zamienić na kogoś innego. Prezes i dyrektor są dobrymi przyjaciółmi, jednak wątpię by ich przyjaźń była ważniejsza niż los firmy, którą prezes zbudował od podstaw.

Teraz przygotowuję się do wielkiej bitwy, jaką kiedyś będę musiał stoczyć o stanowisko dyrektora generalnego. Póki co zbieram arsenał w postaci sukcesów zawodowych i dobrych opinii, jakie prezes i inni współpracownicy wyrażają na mój temat. Wszystko to sobie skrzętnie notuję, by w najodpowiedniejszym momencie wykorzystać zgromadzone dowody na to, że zasługuję by zostać dyrektorem. Teraz nie jestem jeszcze gotów na batalię, ale za dwa, trzy lata będę już w pełnej gotowości.

ile zarabia się w transporcie

Niezadowalające zarobki

Zarobki kierownika ds. transportu bardzo mnie rozczarowały, kierownik ds. transportu Sosnowiec. Wiele naczytałem się na temat kokosów, jakie można zarobić piastując stanowisko kierownika, a tu nagle okazało się, że wcale nie jest tak kolorowo. Gdy na rozmowie kwalifikacyjnej przedstawiono mi propozycję zarobków powiedziałem, że interesowałyby mnie nieco wyższe. Przewodniczący komisji powiedział wtedy, że zobaczy co da się zrobić. Niestety, nic zrobić się nie dało i musiałem przyjąć takie pieniądze, jakie firma skłonna mi była dać.

Dotychczas nie miałem możliwości pracować jako kierownik i nie zebrałem w tym zawodzie żadnego doświadczenia, dlatego nie miałem podstaw do wnioskowania o wyższe wynagrodzenie. Zależało mi na tej posadzie, dlatego w końcu przystałem na niezadowalającą propozycję.

Wydaje mi się, że gdybym pracował w innej branży, nie w transportowej, moja pensja byłaby o wiele wyższa. Na pewno kierownik działu sprzedaży zarabia więcej niż taki kierownik ds. transportu i to sporo. W końcu branża sprzedażowa wiąże się z możliwością dorobienia za pomocą premii za dobre wyniki sprzedażowe. W transporcie premii zazwyczaj nie ma, a gdy są, to niezbyt wysokie i niezbyt częste.

Myślę, że na obecnym stanowisku popracuję przez jakiś czas i jeśli nie zgodzą mi się dać podwyżki to zacznę szukać czegoś innego.

przedsiebiorstwo transportowe

Niezadowolony

Najbardziej na świecie denerwują mnie chwile, gdy wychodząc z domu do pracy mam świadomość, że moja żona leży sobie jeszcze w łóżku i śpi spokojnym snem osoby, która nie ma żadnych zmartwień, bo jej życie toczy się jedynie wokół domu, dzieci i pielęgnowaniu domowego ogniska. To ja jestem jedynym żywicielem rodziny, to ja zarabiam na nią pieniądze i to ja codziennie rano wstaję o 6.00, by dojechać na 8.00 do przedsiębiorstwa, w którym pracuję jako kierownik ds. transportu Bydgoszcz.

Mój dom położony jest poza Bydgoszczą, dlatego na dojazd muszę przeznaczyć około 40 minut w jedną stronę. Żona jest dobrą gospodynią, jednak ma swoje wady. Nigdy nie wstaje rano, żeby uszykować mi śniadanie czy przygotować kanapki do pracy. Twierdzi, że nie ma sensu wstawać tak wcześnie, bo później nie zaśnie i będzie przez cały dzień chodziła skołowana. To, że ja chodzę zmęczony przez większość dnia jakoś jej nie przeszkadza. I do tego muszę jeszcze sobie sam kanapki zrobić!

Koledzy do pracy przynoszą pyszne śniadania i lunche, na których widok aż cieknie mi ślinka. Jeśli mają kanapki, to nie są to tylko dwie kromki chleba z szynką pośrodku, które ja sobie komponuję. Oni mają wielkie, wieloziarniste bułki z sałatą, majonezem, serem, szynką i pomidorem. Dobrze wiem o tym, bo nie raz któryś z kolegów się ze mną podzielił swoim pysznym śniadankiem.

przewoźnicy

Niespodziewana nagroda

Gdy dzisiaj przed południem do naszego biura wpadło trzech ludzi niosących wielkie tace z ciastem, ciastkami i owocami pomyślałem, że chyba pomylono adresy i dostarczono zamówione słodycze nie tam, gdzie powinny być. Zanim ulokowano wszystkie paczuszki z ciastem na jednym z biurek, najbardziej ogarnięta koleżanka doskoczyła do panów dostawców i zapytała czy to na pewno zostało przywiezione dla nas. Oni odpowiedzieli, że tak, adres jest jednoznaczny, a zamawiającym był Wiesław Kowalski, czyli nasz kierownik, kierownik ds. transportu Poznań.

Po tej informacji wszyscy zamarliśmy i przez chwilę wpatrywaliśmy się w przyniesione słodkości. Po co kierownik miałby zamawiać dla nas tyle ciasta? Przecież nie miał dziś urodzin, imienin, ani nie wydarzyło się nic szczególnego. Z powątpiewaniem patrzyliśmy na paczki próbując zwalczyć chęć sięgnięcia po pierwsze ciasteczko.

Postanowiliśmy na razie nie ruszać słodyczy i poczekać na przyjście kierownika. Gdy pan Wiesław zawitał do naszego biura był szczerze zdziwiony, że jeszcze nic nie zjedliśmy. Na nasze podejrzenia zareagował śmiechem i powiedział, że ciasta są nagrodą za bardzo dobrą pracę wykonaną w zeszłym miesiącu. Kierownik stwierdził, że oprócz premii przydałoby się też coś na ząb, więc złożył zamówienie w pobliskiej cukierni. No, no – kto by pomyślał, że kierownik może być tak wspaniałomyślny?

jak zarządzać flotą

Spełnione postanowienie

Moje postanowienie noworoczne było takie, że w bieżącym roku postaram się być nieco mniej niedobrym kierownikiem i nie będę aż tyle krzyczał na swoich podwładnych. Wiem, że należę do osób wybuchowych, które łatwo wpadają szał i w tym szale są w stanie obrazić każdego, co nie przystoi dobremu kierownikowi transportu. Dobry kierownik ds. transportu Łódź powinien umieć rozwiązywać problemy spokojnie, bez zbędnych krzyków i wyzwisk. Nikt nie lubi być obrażany i żaden kierownik, który nie panuje nad językiem nie jest lubiany. Chciałbym być lubiany i szanowany, dlatego od tego roku postanowiłem się zmienić.

Początkowo szło mi ciężko, jednak za każdym razem, gdy już chciałem powiedzieć coś niemiłego któremuś z pracowników, przypominało mi się moje postanowienie poprawy i zamykałem buzię. Z trudem, ale opanowywałem cięty język, liczyłem do dziesięciu i uspokajałem nerwy. W ciągu dwóch tygodni atmosfera w dziale wyraźnie się poprawiła, pracownicy przestali na mnie krzywo patrzeć, a co niektórzy nawet zaczęli się do mnie uśmiechać. W życiu nie pomyślałbym, że któryś z pracowników obdarzy mnie życzliwym uśmiechem, a tu proszę – wystarczyło przestać krzyczeć i nagle stałem się nieco lepszym kierownikiem niż byłem w zeszłym roku.

Widząc poprawę morale wśród moich pracowników było mi o wiele łatwiej zapanować nad wybuchowym temperamentem. Parę razy zdarzyło mi się na kogoś nakrzyczeć, jednak jedynie w uzasadnionych przypadkach i do tego bardzo delikatnie.