atmosfera w dziale specycji

Zawodowy pech

Narzeczona mojego kuzyna, Maćka, ma wielkiego pecha jeśli chodzi o stanowiska pracy i firmy, w których jest zatrudniana. Dziewczyna jest zdolna, ambitna i bardzo mądra, jednak zupełnie nie ma szczęścia w sprawach zawodowych. Nie wiem jaka jest tego przyczyna, ale naprawdę żal mi Kamili.

Kamila skończyła logistykę na jednej z kieleckich uczelni wyższych. Studia jej się podobały i chciała z nimi jakoś powiązać swoją zawodową przyszłość. Po skończeniu edukacji na początku zatrudniła się w firmie swojego ojca, jednak jak to zwykle z rodziną bywa, dość szybko pokłóciła się z tatą na temat zarządzania jego firmą i odeszła z pracy. Ojciec próbował ją jakoś zatrzymać, jednak Kamila nie chciała już dłużej dla niego pracować.

Przez niemal pół roku była bezrobotna, dopóki jedna z firm nie zaproponowała jej stanowiska specjalisty ds. transportu. Praca wydawała się być stworzona dla Kamili, a dziewczyna strasznie cieszyła się z tej posady, dopóki nie popadła konflikt z kierownikiem działu transportu, kierownik ds. transportu Kielce. Nie wiem dokładnie o co poszło, ale ponoć kierownik czynił Kamili pewne niedwuznaczne aluzje, na które ona była obojętna. Kierownik ponoć się zdenerwował i wyrzucił Kamilę z pracy.

Teraz znowu Kamila jest na bezrobociu i nie może znaleźć pracy. Wymyśliła już nawet, że pójdzie na staż, byle tylko gdzieś się zahaczyć i zebrać trochę doświadczenia. Żal mi jej strasznie i z chęcią bym jej pomógł, jednak nie mam żadnych znajomości w branży transportowej.

pracownik logistyki

Nagła zmiana

Piętnaście minut temu kierownik ds. transportu Koszalin, który jest bezpośrednim przełożonym wszystkich pracowników naszego działu oznajmił, że od następnego tygodnia nie będzie już go w firmie, a na jego miejsce przyjdzie nowa osoba. Przyznam, że byłem w szoku, gdy usłyszałam te rewelacje, i w równym szoku byli moi współpracownicy. Nikt nie słyszał o tym, jakoby kierownik miał odchodzić z firmy, a na jego miejsce miał przyjść ktoś nowy. Zgodnie z tym, co powiedział pan Janek, już jakiś czas temu zaczął przygotowania na przenosiny do innej firmy, a w tym czasie prezes poszukiwał nowego kierownika. Nie wiem jakim cudem udało im się to wszystko ukryć, bo przecież panie z kadr od razu powiedziałyby nam, że będziemy mieć nowego kierownika.

Nie wiem czy jestem przygotowany na to, by tak nagle pożegnać się z kierownikiem, który był najlepszym przełożonym z możliwych. Pan Janek, mimo swojej wybuchowości i specyficznego poczucia humoru to człowiek z sercem na dłoni. Świetnie zarządza swoim zespołem pracowników, ale jednocześnie potrafi wczuć się w sytuację podwładnych i pomóc w razie potrzeby. Nie raz słyszałem z jego ust pytanie czy wszystko jest w porządku i czy nie potrzebuję w czymś problemu. Gdy nagle zachorował mi dziadek i chciałem do niego pojechać, kierownik bez mrugnięcia okiem przydzielił mi tyle dni wolnego, ile potrzebowałem. Nowemu kierownikowi bardzo trudno będzie dogonić ideał, jakim jest pan Janek.

transport nowa rekrutacja

Świat się zawalił

Niby przyszła już do nas wiosna, ale ja nadal nie czuję radości z tego, co dzieje się z naturą i otaczającym mnie światem. Jeszcze rok temu bardzo intensywnie przeżywałem zmieniające się pory roku i oczekiwałem na wakacje oznaczające dwutygodniowy urlop wypoczynkowy. Czekałem na gorące dni mimo tego, że wiedziałem jak problematyczne będą dojazdy do pracy w przepełnionych i bardzo gorących autobusach. Przyzwyczaiłem się do ścisku w środkach komunikacji publicznej i nie przeszkadzał mi zapach rozgrzanych ciał pasażerów.

W tym roku wszystko jest inaczej, a przyczyna zmiany mojego nastroju jest bardzo prosta. Dwa miesiące temu zostałem wylany z pracy, której poświęciłem blisko 15 lat swojego życia. Z dnia na dzień mój świat się zawalił, gdy zostałem zaproszony na rozmowę ze swoim pracodawcą i otrzymałem wypowiedzenie umowy o pracę. Uwielbiałem swoją pracę kierownika ds. transportu, kierownik ds. transportu Bełchatów i uważałem, że idzie mi w niej całkiem nieźle. W końcu gdybym był kiepskim managerem nie pracowałbym w firmie aż 15 lat.

Od chwili utraty pracy jestem załamany i przybity. Nawet nie myślę o tym, by zacząć szukać nowego zajęcia, bo póki wystarcza mi na życie nie czuję potrzeby angażowania się w rekrutacje. Dostałem sporą odprawę, która na pewno wystarczy mi do końca tego roku, więc spokojnie mogę te kilkanaście miesięcy przesiedzieć w domu i do woli użalać się nad swoim losem.