atmosfera w dziale specycji

Zawodowy pech

Narzeczona mojego kuzyna, Maćka, ma wielkiego pecha jeśli chodzi o stanowiska pracy i firmy, w których jest zatrudniana. Dziewczyna jest zdolna, ambitna i bardzo mądra, jednak zupełnie nie ma szczęścia w sprawach zawodowych. Nie wiem jaka jest tego przyczyna, ale naprawdę żal mi Kamili.

Kamila skończyła logistykę na jednej z kieleckich uczelni wyższych. Studia jej się podobały i chciała z nimi jakoś powiązać swoją zawodową przyszłość. Po skończeniu edukacji na początku zatrudniła się w firmie swojego ojca, jednak jak to zwykle z rodziną bywa, dość szybko pokłóciła się z tatą na temat zarządzania jego firmą i odeszła z pracy. Ojciec próbował ją jakoś zatrzymać, jednak Kamila nie chciała już dłużej dla niego pracować.

Przez niemal pół roku była bezrobotna, dopóki jedna z firm nie zaproponowała jej stanowiska specjalisty ds. transportu. Praca wydawała się być stworzona dla Kamili, a dziewczyna strasznie cieszyła się z tej posady, dopóki nie popadła konflikt z kierownikiem działu transportu, kierownik ds. transportu Kielce. Nie wiem dokładnie o co poszło, ale ponoć kierownik czynił Kamili pewne niedwuznaczne aluzje, na które ona była obojętna. Kierownik ponoć się zdenerwował i wyrzucił Kamilę z pracy.

Teraz znowu Kamila jest na bezrobociu i nie może znaleźć pracy. Wymyśliła już nawet, że pójdzie na staż, byle tylko gdzieś się zahaczyć i zebrać trochę doświadczenia. Żal mi jej strasznie i z chęcią bym jej pomógł, jednak nie mam żadnych znajomości w branży transportowej.

przedsiebiorstwo transportowe

Niezadowolony

Najbardziej na świecie denerwują mnie chwile, gdy wychodząc z domu do pracy mam świadomość, że moja żona leży sobie jeszcze w łóżku i śpi spokojnym snem osoby, która nie ma żadnych zmartwień, bo jej życie toczy się jedynie wokół domu, dzieci i pielęgnowaniu domowego ogniska. To ja jestem jedynym żywicielem rodziny, to ja zarabiam na nią pieniądze i to ja codziennie rano wstaję o 6.00, by dojechać na 8.00 do przedsiębiorstwa, w którym pracuję jako kierownik ds. transportu Bydgoszcz.

Mój dom położony jest poza Bydgoszczą, dlatego na dojazd muszę przeznaczyć około 40 minut w jedną stronę. Żona jest dobrą gospodynią, jednak ma swoje wady. Nigdy nie wstaje rano, żeby uszykować mi śniadanie czy przygotować kanapki do pracy. Twierdzi, że nie ma sensu wstawać tak wcześnie, bo później nie zaśnie i będzie przez cały dzień chodziła skołowana. To, że ja chodzę zmęczony przez większość dnia jakoś jej nie przeszkadza. I do tego muszę jeszcze sobie sam kanapki zrobić!

Koledzy do pracy przynoszą pyszne śniadania i lunche, na których widok aż cieknie mi ślinka. Jeśli mają kanapki, to nie są to tylko dwie kromki chleba z szynką pośrodku, które ja sobie komponuję. Oni mają wielkie, wieloziarniste bułki z sałatą, majonezem, serem, szynką i pomidorem. Dobrze wiem o tym, bo nie raz któryś z kolegów się ze mną podzielił swoim pysznym śniadankiem.

awans w spedycji

Zmiany w charakterze

Czasem mi się wydaje, że mój chłopak, Tomasz, od kiedy dostał propozycję awansu na stanowisko kierownika działu transportu stał się nagle zupełnie innym człowiekiem. Do niedawna spokojny, bardzo wyważony i bujający w obłokach Tomek nagle stał się prawdziwym kierownikiem z mnóstwem zadań do wykonania, goniącymi terminami i nerwami na postronku. W ciągu dwóch lat naszego związku pokłóciliśmy się może z dziesięć razy. Sprzeczek mieliśmy o wiele więcej, ale prawdziwych kłótni zaledwie kilka – uważałam nas za parę idealną.

Od kiedy Tomasz został kierownikiem, czyli od jakichś dwóch miesięcy, kłócimy się mniej więcej raz na tydzień, a nasze kłótnie są tak głośne, że zapewne słyszą nas wszyscy sąsiedzi. Zazwyczaj zaczyna się na jakiejś głupocie, a kończy wywlekaniem brudów z zamierzchłych czasów. Przez stres, jaki spadł na Tomka i ja jestem bardziej nerwowa, bo denerwuję się, że on wiecznie chodzi zły i skory do zaczepek. Nic dziwnego, że nie możemy opanować silnych emocji i regularnie się na sobie wyżywamy.

Tęsknię za czasami, gdy kłótnie były nam obce, a my prowadziliśmy spokojną i leniwą egzystencję. Cieszę się z awansu Tomka, kierownik ds. transportu Rybnik, ale czasem myślę, że lepiej by było, gdyby nadal pracował jako specjalista ds. transportu. Wtedy też miał w pracy sporo stresów, ale na pewno nie tyle ile teraz. Jeszcze parę miesięcy tak stresującej pracy, a zmiana charakteru Tomka będzie nieodwracalna. Nie wiem, czy chcę przeżyć całe swoje życie z nerwusem u boku.

plusy i minusy zarządzania flotą

Wady i zalety

Po sześciu latach pracy w zawodzie kierownika ds. transportu bardzo dobrze wiem, co mi się w tej posadzie podoba, a co najchętniej bym zmienił lub czego się pozbył. Gdybyście i wy przez sześć długich lat zajmowali się organizacją transportu w tej samej firmie, poznalibyście jej wszystkie sekrety i wypracowali na jej temat określone zdanie. Praca kierownika, kierownik ds. transportu Białystok, jest zajęciem dość specyficznym, bo związanym z bardzo szerokim zakresem różnorodnych obowiązków. Oprócz czuwania nad transportowymi sprawami firmy, muszę również sporządzać raporty dla zarządu czy zajmować się rekrutacją pracowników. Obowiązków jest sporo, a czasu na ich wykonywanie wcale nie tak dużo. To wszystko sprawia, że czasem zdarza mi się zostać dłużej w pracy, czego zwyczajnie nie cierpię.

Do najważniejszych zalet mojego stanowiska pracy, jakie zanotowałem w trakcie kilkuletniej przygody w zawodzie kierownika na pewno zaliczyłbym aspekt finansowy. Gdy zaczynałem, zarabiałem około 3 tysięcy złotych na rękę miesięcznie. Teraz moja pensja jest dwa razy wyższa i bardzo się z tego cieszę. Lubię również pracować z innymi i mieć poczucie kontroli nad pracą innych osób. Podoba mi się, że jestem kierownikiem i inni muszą mnie słuchać. Zakres obowiązków jest ciekawy, choć z drugiej strony zbyt rozbudowany.

W swojej pracy nie cierpię użerania się z dostawcami, klientami i firmami transportowymi, z którymi kontaktujemy się niemal codziennie. Nie lubię też stresu, który towarzyszy mi niemal od samego rana, aż do chwili wyjścia z firmy.