posiłki w pracy

Drogie obiady

Nie wiem ile zarabia nasza pani kierownik ds. transportu Bytom, ale skoro codziennie catering przywozi jej do biura smakowicie wyglądający lunch to musi zarabiać bardzo dużo. Mnie nie stać by było, by dwa razy w tygodniu jadać sushi, za które trzeba zapłacić więcej niż 40 zł. Jedzenie w restauracjach to ogromne marnotrawstwo pieniędzy, które można by spożytkować na coś o wiele bardziej przydatnego i mniej ulotnego. Jeśli kierowniczka wydaje tygodniowo 200 zł na obiadki, to w ciągu miesiąca z jej konta ubywa prawie 1000 zł na jedzenie serwowane przez firmy cateringowe. 1000 zł to połowa mojej miesięcznej wypłaty, za którą ja utrzymuję się przez cały miesiąc i z której od czasu do czasu udaje mi się coś zaoszczędzić.

Moim zdaniem nie powinno się wydawać pieniędzy na niepotrzebne rzeczy. Jedzenie oczywiście jest potrzebne, jednak niepotrzebne są zestawy obiadowe za 40 zł. Ja do pracy codziennie zanoszę kilka kanapek, sałatkę i jakieś jabłko, za które płacę około 15 zł i uważam, że jest to wystarczająca ilość jedzenia za odpowiednią ilość pieniędzy.

W pracy jestem najedzona i nie narzekam na monotonię posiłków, bo każdego dnia przynoszę ze sobą do pracy coś innego. Jednego dnia mam kanapki z ciemnego pieczywa z pasztetem i ogórkiem, innego z szynką i serem, jeszcze innego z tuńczykiem, jajkiem lub czymś podobnym. Sałatki też biorę różne, tak samo jak owoce. Z taką różnorodnością artykułów spożywczych, jakie obecnie można dostać w polskich sklepach dobre, smaczne i zdrowe jedzenie jest naprawdę tanie. Wystarczy chcieć.

ile zarabia się w transporcie

Niezadowalające zarobki

Zarobki kierownika ds. transportu bardzo mnie rozczarowały, kierownik ds. transportu Sosnowiec. Wiele naczytałem się na temat kokosów, jakie można zarobić piastując stanowisko kierownika, a tu nagle okazało się, że wcale nie jest tak kolorowo. Gdy na rozmowie kwalifikacyjnej przedstawiono mi propozycję zarobków powiedziałem, że interesowałyby mnie nieco wyższe. Przewodniczący komisji powiedział wtedy, że zobaczy co da się zrobić. Niestety, nic zrobić się nie dało i musiałem przyjąć takie pieniądze, jakie firma skłonna mi była dać.

Dotychczas nie miałem możliwości pracować jako kierownik i nie zebrałem w tym zawodzie żadnego doświadczenia, dlatego nie miałem podstaw do wnioskowania o wyższe wynagrodzenie. Zależało mi na tej posadzie, dlatego w końcu przystałem na niezadowalającą propozycję.

Wydaje mi się, że gdybym pracował w innej branży, nie w transportowej, moja pensja byłaby o wiele wyższa. Na pewno kierownik działu sprzedaży zarabia więcej niż taki kierownik ds. transportu i to sporo. W końcu branża sprzedażowa wiąże się z możliwością dorobienia za pomocą premii za dobre wyniki sprzedażowe. W transporcie premii zazwyczaj nie ma, a gdy są, to niezbyt wysokie i niezbyt częste.

Myślę, że na obecnym stanowisku popracuję przez jakiś czas i jeśli nie zgodzą mi się dać podwyżki to zacznę szukać czegoś innego.

asystentka w dziale spedycji

Tradycyjny obiad

Dzisiaj, podobnie jak każdego innego dnia o godzinie 13.00 kierownik naszego działu transportowego wyszedł z pracy i udał się do pobliskiej restauracji na lunch. Jego codzienne obiadowanie na mieście jest już tradycją, której kierownik nigdy nie zmienia. Choćby się waliło i paliło, a największy klient chciał zrezygnować z naszych usług, kierownik i tak o 13.00 opuszcza biuro i wraca około 13.30.

Po tym zachowaniu widać, że kierownik ds. transportu Zielona Góra musi zarabiać naprawdę dużo, skoro stać go na codzienne obiadki w restauracji. Koszt takiego obiadu to minimum 20 zł, jednak wątpię, by kierownik ograniczał się do najtańszych pozycji w menu. Raz koleżanka widziała, jak szef zjadał kaczkę, a kaczki są zazwyczaj dość drogie. Jeśli codziennie wydaje minimum 20 zł na obiady, to w ciągu miesiąca jego lunche pożerają minimum 400 zł! Przecież to jest jedna czwarta pensji, jaką obecnie otrzymuję za pracę w firmie!

Skoro kierownika stać na taką rozrzutność, to niech sobie jada w tej restauracji – a co tam, niech będzie mu na zdrowie! Ja nie mam środków na codzienne obiadowanie w restauracji, dlatego do pracy przychodzę z kanapkami lub zrobioną naprędce sałatką. Do restauracji chodzę jedynie w weekendy, i to nie w każdy, bo zwyczajnie mnie nie stać. Czasem zdarza mi się zahaczyć o McDonalds lub KFC, jednak wtedy zjadam jedynie kanapkę lub frytki. Żal mi pieniędzy na kupne jedzenie, skoro równie dobre mogę zrobić w domu.

zarobki w transporcie

Cenne wsparcie finansowe

Awans mojego męża na stanowisko kierownika ds. transportu zmienił nie tylko jego życie zawodowe, ale i całe nasze życie rodzinne i osobiste. Wszystko dzięki temu, że wraz z awansem pojawiło się w naszym domu więcej pieniędzy, które można było spożytkować w odpowiedni sposób i zadbać o to, na co wcześniej nie wystarczało nam funduszy. Z poprzednią pensją mojego małżonka oraz marnymi groszami, jakie ja zarabiałam stojąc na kasie w osiedlowym warzywniaku nie mogliśmy pozwolić sobie na żadne dodatkowe wydatki, nie mówiąc już o nieprzemyślanym wydawaniu pieniędzy na byle co. Przez dziesięć lat nie uzbieraliśmy wystarczającej sumy na remont naszego niewielkiego mieszkania, bo za każdym razem były potrzebne pieniądze na coś nowego. A to trzeba było kupić dzieciom książki do szkoły, a to wydać na naprawę naszego samego samochodu, a to zainwestować w nową pralkę, bo stara padła po kilkunastu latach ciężkiej pracy.

Awans męża, kierownik ds. transportu Żory, wreszcie wyzwolił nas z okowów planowania finansów i ograniczania się na każdym kroku. Choć podwyżka nie była nie wiadomo jak wielka, skutecznie umożliwiła nam podjęcie tych działań, które odsuwaliśmy od realizacji kilka lat z rzędu. Pierwszą wypłatę męża przeznaczyliśmy na odmalowanie i odświeżenie ścian w naszym mieszkaniu. Nowe, żywe i czyste kolory od razu poprawiły standard naszego lokum i umiliły codzienne życie.