kierownik kolega

Kierownik kolega

Relacje z załogą to ważny element pracy na stanowisku kierowniczym. Z jednej strony należy mieć pozytywny odbiór u podwładnych, z drugiej strony nie mogą być to zbyt zażyłe stosunki utrudniające obiektywizm. Po pracy możemy być dobrymi kolegami, ale w pracy to co innego, każdy ma określone zadanie i nie może tutaj zachodzić zasada kolesi.

Kierownik transportu dba o firmę jako całość, nie rozdrabnia się na to czy mój kolega ma łatwiej, czy inny kolega mógłby pracować więcej. To ciężkie zadanie oddzielić życie prywatne od pracy, zwłaszcza kiedy w firmie, pracuje mój brat, teść i kuzynostwo. Mimo wszystko jeśli nie jest to firma rodzinna, zasady są bardziej neutralne. Awans na kierownika zobowiązuje, a jednocześnie sprawia, że wielu kolegów się odwraca, gdyż uważa że obrasta się w piórka, tymczasem to nieprawda. Niestety pracownicy w takiej sytuacji wymagają by kierownik przymykał oko na wiele spraw, które mogłyby mu zagrozić, bowiem odpowiada za pracę całego zespołu. Nie można sobie na to pozwolić, jeśli zależy nam na tej pracy, chce się wykazać jak najlepiej, zwłaszcza na początku.

żywność kierowcy

Jedzenie w pracy

Przez to, że z samego rana rzadko kiedy mam czas zjeść śniadanie lub napić się filiżanki kawy, w chwili, w której dojeżdżam do pracy czuję się niemal monstrualnie głodny. Jedyne o czym potrafię myśleć to to, co zaraz zjem na śniadanie. Przed wejściem do biura wpadam najpierw do małego baru na pierwszym piętrze, gdzie kupuję ulubioną kanapkę z jajkiem i tuńczykiem i coś słodkiego. Bez pączka lub batonika na deser śniadanie nie jest pełne i nie mogę odpowiednio funkcjonować.

Żona namawia mnie, bym wstawał dziesięć minut wcześniej i jadł z nią śniadanie. Z jednej strony to bardzo kusząca propozycja, ale z drugiej – te kanapki za baru są naprawdę przepyszne! Żona nie potrafi zrobić takich samych, a nawet gdyby spróbowała, to zajęłoby jej cały ranek. Oczywiście nigdy jej nie powiem, że zrobione przez nią śniadania smakują mi mniej niż te kupne, dlatego wolę wykręcać się lenistwem.

Po paru godzinach pracy, kierownik ds. transportu Świętochłowice, znów robię się głodny i ponownie muszę odwiedzić bar z dołu. Wtedy nie ograniczam się jednak do kanapek, a funduję sobie jakiś dobry obiad. W barze niemal każdego dnia jest coś innego do jedzenia, dlatego decyzję o rodzaju obiadu podejmuję na bieżąco. Zazwyczaj wybieram sobie jakąś zupę, a do niej drugie danie.

powrót kierowcy do domu

Porządki w domu

Żona wprowadziła ostatnio nowe zasady w naszym domu – zasady, które nie do końca odpowiadają mnie i naszym dzieciom. Naoglądała się  w telewizji jakichś Perfekcyjnych Pań Domu i postanowiła wziąć się za sprzątanie naszego mieszkania. Fakt, trzeba przyznać, że do tej pory nasz dom nie należał do najczyściejszych, wszędzie walały się paprochy, brudne ubrania i niepozmywane naczynia. Żona, mimo, że całymi dniami siedziała w domu, jakoś nie potrafiła zadbać o czystość w mieszkaniu. Teraz wszystko się zmieniło – Basia zaczęła robić wielkie porządki do sprzątania zmusza również nas.

Po całym dniu w pracy, kierownik transportu Tczew, nie mam siły na latanie na odkurzaczu, ale Baśka się uwzięła. Po powrocie do domu najpierw jem obiad, a później pomagam żonie w porządkach. Wiem, że kilka pierwszych dni jest najgorszych, bo trzeba ten cały brud ogarnąć, z czasem będzie łatwiej, bo na bieżąco będzie się sprzątało brudne rzeczy.

Naszym synom nie w smak, że po szkole nie mogą pograć na komputerze, tylko sprzątają. Cóż, skoro ja sprzątam to oni też muszą pomagać. Każdego dnia odłączam im kabel od komputera, który dostają z powrotem dopiero gdy zrobią co do nich należy. Nasi synowie może w końcu nauczą się porządku – łącznie ze mną.

studia na kierunku transport

Niespełnione nadzieje

Mój syn miał ogromny potencjał i talent do wszystkiego, za co tylko się zabrał. Nic dziwnego, że spodziewaliśmy się po nim, że osiągnie coś naprawdę znaczącego i w przyszłości zostanie wybitnym człowiekiem. Nie powiem, bym zawiodła się na nim bardzo, jednak praca w zawodzie kierownika ds. transportu to nie to, co sobie wyobrażaliśmy, kierownik ds. transportu Zgierz.

Ja swojego syna widziałam jako wybitnego chirurga, natomiast mój mąż jako handlowca, bankowca lub innego biznesmena, który z czasem zostanie dyrektorem jakiejś dużej firmy. Nasz syn widział się jednak w zupełnie innej roli i zdecydował się realizować własne marzenia, a nie te, które narzucili mu rodzice.

Cieszę się, że Arek jest zadowolony ze swojego życia zawodowego i wszystko mu się układa, ale mały niedosyt zawsze pozostaje. Po części jestem na niego zła, że zmarnował swój talent i umiejętności na coś tak trywialnego, jak transport. Już chyba bym wolała, żeby był tym biznesmenem i żeby to mąż postawił na swoim, a nie ja. Oczywiście przy synu nie mówię nic na temat jego pracy – staram się go nie krytykować, bo już parę razy się ostro o to pokłóciliśmy. Wybrał sobie takie życie, jakie chciał i teraz musi w nim egzystować. Dobrze, że jest szczęśliwy.

książki o tematyce transportu

Czas na relaks

Popołudnia są moim czasem relaksu, odpoczynku i spokoju, których nie lubię sobie komplikować czy przerywać jakimkolwiek trudnym zadaniem czy dodatkową pracą. Wystarczy mi, że przez osiem godzin dziennie muszę użerać się ze sprawami transportowymi, nad którymi muszę czuwać, jeśli chcę być uważany za dobrego kierownika transportu, kierownik ds. transportu Dąbrowa Górnicza.

Przez połowę dnia sprężam się i produkuję, by wszystko było zapięte na ostatni guzik, a klienci zadowoleni z usług naszej firmy, natomiast po godzinach pracy mogę odprężyć się w taki sposób, na jaki akurat najbardziej mam ochotę.

Moim ulubionym sposobem spędzania wolnego czasu jest czytanie książek. Nie ma dnia, żebym nie przeczytał przynajmniej jednej strony aktualnie czytanej powieści, a gdyby zdarzyło się, że nie mam czasu zajrzeć do książki, to przynajmniej puszczam sobie audiobooki w drodze do pracy.

Oprócz książek moją wielką pasją są seriale. Uwielbiam analizować przygody moich ulubionych bohaterów  i czekać na ich dalsze losy. Oczywiście serial to nie to samo, co książka, jednak pozwala choć na jakiś czas zapomnieć o tym, kim się jest, co się robi i jak bardzo nie lubi się swojej pracy. Bo ja swojej pracy nie lubię i chętnie zmieniłbym ją na coś innego. Trudno byłoby mi jednak znaleźć inne stanowisko pracy, które byłoby tak dobrze płatne jak to obecne.

Kierownik transportu na kolacji

Rodzinna tradycja

Co tydzień, w niedzielę na obiedzie spotyka się u moich dziadków cała rodzina. Choćby się paliło i waliło niedzielne spotkanie rodzinne musi się odbyć, bo jest najważniejszym wydarzeniem towarzyskim w ciągu całego tygodnia. Dobrze, że dziadkowie mają ogromny salon z dużym stołem, bo inaczej niektórzy musieliby jeść na kolanach lub posiłkować się jakimiś doraźnymi metodami spożywania obiadu.

W obiedzie uczestniczy zazwyczaj około 15 osób. Czasem zdarza się, że kogoś braknie, jednak są to sytuacje wyjątkowe, które nie mają miejsca zbyt często. Obiad u babci to świętość – świętość nawet większa niż niedzielna wizyta w Kościele.

Obserwując osoby zgromadzone przy niedzielnym obiedzie zauważyć można, że mimo wielkich rozbieżności w wykształceniu, charakterach i wieku poszczególnych członków rodziny, nasza familia jest wyjątkowo zgranym zespołem osób, który uwielbia przebywać w swoim towarzystwie. Przy stole toczone są ciągłe dysputy i przekomarzania, który każdy traktuje jak najlepszą rozrywkę. Szczególnie podobają mi się zażarte dyskusje prowadzone przez mojego ojca i wujka Tobiasza, który pracuje jako kierownik ds. transportu Tarnów. Obaj mężczyźni związani są z branżą transportową i co chwila coś w niej komentują lub próbują coś sobie udowodnić. Czasem zdarza im się nawet pokłócić, jak to między braćmi bywa, jednak już po chwili z powrotem ze sobą rozmawiają. Nasza rodzina nie potrafi się długo gniewać i to pewnie jest tajemnicą naszej zażyłości. To i babcine niedzielne obiady.

plan pracy kierownika

Plany na tydzień

Mój mąż wyjechał wczoraj wieczorem na czterodniowy wyjazd służbowy do Warszawy. Jako kierownik ds. transportu Ruda Śląska Michał jest zobowiązany na bieżąco śledzić wszelkie zmiany związane z jego zawodem i nowościami wprowadzanymi do branży, dlatego jego pracodawca nie ma żadnych oporów w wysyłaniu męża co jakiś czas na rożne konferencje, szkolenia, delegacje i spotkania biznesowe. Dobre zarządzanie działem transportu jest kluczowym elementem działalności transportowej i spedycyjnej zatrudniającej go firmy.

W związku z wyjazdem mojego męża, przez najbliższe cztery dni będę w domu sama. Nie jestem zachwycona taką perspektywą, bo nie lubię być samotna. Niemal przez całe życie przebywałam sama, bo jestem jedynaczką, a do tego osobą, która szybko uciekła z domu, żeby uczyć się w innych miastach. Przyzwyczaiłam się już do obecności Michała u mojego boku i bardzo mi źle, gdy nie ma go obok mnie.

Zbliżające się cztery tygodnie mam zamiar wypełnić sobie różnymi zajęciami, by jak najszybciej przeżyć te kilka dni samotności. Gdy Michał wróci do domu będzie już piątek, co oznacza, że przed sobą będziemy mieli bardzo przyjemne i spokojne dwa dni błogiego lenistwa. W ciągu tych czterech dni planuję gruntownie wysprzątać mieszkanie (włącznie z umyciem okien), pojechać na zakupy ubraniowe do Katowic, ugotować coś pysznego na powrót męża i wreszcie wywołać zdjęcia i uzupełnić je w naszym rodzinnym albumie.

przedsiebiorstwo transportowe

Niezadowolony

Najbardziej na świecie denerwują mnie chwile, gdy wychodząc z domu do pracy mam świadomość, że moja żona leży sobie jeszcze w łóżku i śpi spokojnym snem osoby, która nie ma żadnych zmartwień, bo jej życie toczy się jedynie wokół domu, dzieci i pielęgnowaniu domowego ogniska. To ja jestem jedynym żywicielem rodziny, to ja zarabiam na nią pieniądze i to ja codziennie rano wstaję o 6.00, by dojechać na 8.00 do przedsiębiorstwa, w którym pracuję jako kierownik ds. transportu Bydgoszcz.

Mój dom położony jest poza Bydgoszczą, dlatego na dojazd muszę przeznaczyć około 40 minut w jedną stronę. Żona jest dobrą gospodynią, jednak ma swoje wady. Nigdy nie wstaje rano, żeby uszykować mi śniadanie czy przygotować kanapki do pracy. Twierdzi, że nie ma sensu wstawać tak wcześnie, bo później nie zaśnie i będzie przez cały dzień chodziła skołowana. To, że ja chodzę zmęczony przez większość dnia jakoś jej nie przeszkadza. I do tego muszę jeszcze sobie sam kanapki zrobić!

Koledzy do pracy przynoszą pyszne śniadania i lunche, na których widok aż cieknie mi ślinka. Jeśli mają kanapki, to nie są to tylko dwie kromki chleba z szynką pośrodku, które ja sobie komponuję. Oni mają wielkie, wieloziarniste bułki z sałatą, majonezem, serem, szynką i pomidorem. Dobrze wiem o tym, bo nie raz któryś z kolegów się ze mną podzielił swoim pysznym śniadankiem.

awans w spedycji

Zmiany w charakterze

Czasem mi się wydaje, że mój chłopak, Tomasz, od kiedy dostał propozycję awansu na stanowisko kierownika działu transportu stał się nagle zupełnie innym człowiekiem. Do niedawna spokojny, bardzo wyważony i bujający w obłokach Tomek nagle stał się prawdziwym kierownikiem z mnóstwem zadań do wykonania, goniącymi terminami i nerwami na postronku. W ciągu dwóch lat naszego związku pokłóciliśmy się może z dziesięć razy. Sprzeczek mieliśmy o wiele więcej, ale prawdziwych kłótni zaledwie kilka – uważałam nas za parę idealną.

Od kiedy Tomasz został kierownikiem, czyli od jakichś dwóch miesięcy, kłócimy się mniej więcej raz na tydzień, a nasze kłótnie są tak głośne, że zapewne słyszą nas wszyscy sąsiedzi. Zazwyczaj zaczyna się na jakiejś głupocie, a kończy wywlekaniem brudów z zamierzchłych czasów. Przez stres, jaki spadł na Tomka i ja jestem bardziej nerwowa, bo denerwuję się, że on wiecznie chodzi zły i skory do zaczepek. Nic dziwnego, że nie możemy opanować silnych emocji i regularnie się na sobie wyżywamy.

Tęsknię za czasami, gdy kłótnie były nam obce, a my prowadziliśmy spokojną i leniwą egzystencję. Cieszę się z awansu Tomka, kierownik ds. transportu Rybnik, ale czasem myślę, że lepiej by było, gdyby nadal pracował jako specjalista ds. transportu. Wtedy też miał w pracy sporo stresów, ale na pewno nie tyle ile teraz. Jeszcze parę miesięcy tak stresującej pracy, a zmiana charakteru Tomka będzie nieodwracalna. Nie wiem, czy chcę przeżyć całe swoje życie z nerwusem u boku.

odpoczynek w pracy

Na kanapie w pracy

Gdyby koledzy z pracy dowiedzieli się, że dzisiejszą noc spędziłem na kanapie w swoim gabinecie, na pewno nie uniknąłbym złośliwych docinek, komentarzy i krzywych spojrzeń. Nieważne, że jestem kierownikiem działu i zarządzam wieloma osobami – one i tak znalazłyby sposobność, żeby zaszyć się w jakimś ciemnym koncie i przedyskutować fakt, że ich kierownik został na noc w pracy, kierownik ds. transportu Włocławek. No cóż, moja żona jest kobietą o bardzo silnym charakterze i o ile to ja rządzę w swoim dziale, o tyle w naszym domu niekwestionowanym liderem jest moja małżonka.

Wczoraj po powrocie z pracy do domu jak zwykle dostało mi się za spóźnienie, a gdy nie mogąc wytrzymać ze złości rzuciłem parę niemiłych słów mojej żonie, ta nawrzeszczała na mnie bez powodu i wyrzuciła mnie z domu. Zwyczajnie wypchnęła mnie za drzwi domu i powiedziała, że tego dnia nie mam wstępu do domu i do naszej sypialni. Stałem oniemiały i nie zrobiłem nic nawet wtedy, gdy drzwi ponownie się otworzyły, a żona rzuciła we mnie naprędce spakowaną torbę z przyborami do golenia, szczoteczką do zębów i świeżą bielizną.

Nie mając gdzie pójść i nie chcąc tracić pieniędzy na hotel wróciłem do pracy i położyłem się na kanapie. Jestem wściekły na żonę i mam zamiar przez kolejnych kilka dni nie wracać do domu. Żona już wczoraj wieczorem próbowała dzwonić i pisała smsy, że przeprasza i żebym wracał do domu. Ja jednak nadal czuję się potraktowany gorzej niż źle i tak łatwo nie zapomnę. Niczym nie zasłużyłem na takie traktowanie.